- Z RzeczpospolitÄ… wojny nie chcÄ™!
- Jeno jej miecz do gardła przykładasz!
- Idę Kozaków z waszych okowów uwolnić.
- By ich w tatarskie łyka skrępować!
- Wiary chcę bronić.
- Z pohańcem w parze.
- Preczże ty, boś nie jest głosem sumienia mego! Precz! mówię ci!
- Krew przelana ci zaciąży, łzy ludzkie oskarżą, śmierć cię czeka, sąd czeka!
- Puszczyk! - zawołał z wściekłością Chmielnicki i nożem przed piersią namiestnikową błysnął.
- Zabij! - rzekł pan Skrzetuski.
I znowu nastała chwila ciszy, znowu słychać było tylko chrapanie śpiących i żałosne skrzypienie świerszcza.
Chmielnicki stał przez chwilę z nożem przy piersi Skrzetuskiego; nagle się wstrząsnął, opamiętał, nóż upuścił, a natomiast porwawszy gąsiorek z wódką pić począł. Wypił aż do dna i siadł ciężko na ławie.
- Nie mogę go pchnąć! - mruczał - nie mogę! Późno już... czy to już świt?... Ale i z drogi zawracać późno... Co ty mnie o sądzie i krwi mówisz?
Poprzednio wypił już wiele, teraz wódka uderzała mu do głowy; stopniowo coraz bardziej tracił przytomność.
- Jaki tam sąd? co? Chan obiecał mi posiłki. Tuhaj-bej tu śpi! Jutro mołojcy ruszą... Z nami święty Michał-zwycięzca!... A jeśliby...jeśliby...to... Ja cię wykupił u Tuhaj-beja - ty to pamiętaj i powiedz... Ot! Boli coś... boli! Z drogi zawracać... późno!... sąd... Nalewajko... Pawluk...

WQZYGQM WQXVBGM WQXVJVM WQJPKZM WQJQYJM   Wino | ¦ci±gi | Kredyt Gotówkowy | Odrzybiacze Do Klimatyzacji | Skok Ze Spadochronem Warszawa