Był to ksiądz Muchowiecki.
Wszyscy umilkli i poklękali jakby w oczekiwaniu cudu, ale ksiądz cudu nie czynił, jeno wciąż trzymając ręce na głowie Skrzetuskiego podniósł oczy ku niebu pełnemu blasków miesięcznych i począł mówić głośno:
- Pater noster, qui es in coelisl sanctificetur nomen Tuum, adveniat regnum Tuum, fiat voluntas Tua...
Tu przerwał i po chwili powtórzył głośniej i uroczyściej:
-...Fiat voluntas Tua!...
Cisza zapanowała głęboka.
-...Fiat voluntas Tua!... - powtórzył ksiądz po raz trzeci.
Wtedy z ust Skrzetuskiego wyszedł głos niezmiernego bólu, ale i rezygnacji:
- Sicut in coelo, et in terra!
I rycerz rzucił się na ziemię ze szlochaniem.


WQQKPPM WQJXXYM WQJGGKM WQXZKVM WQXBGQM   Opowiadania Fantasy | Perfumy, Kosmetyki | Pobieranie Z Wrzuta | Hostessy | Certyfikat Telc