- Prawda, prawda jest. Ale mi przysiąż, że nie zdradzisz.
- Rozum się waćpannie pomieszał. Ale kiedy chcesz, przysięgnę. Tak mi dopomóż Bóg i święty krzyż. Tu twoja zguba, ocalenie w ucieczce.
- Tak jest, tak jest.
- Wdziej męski ubiór co prędzej i czekaj.
- A Wasyl?
- Jaki Wasyl?
- Brat mój obłąkany - rzekła Helena.
- Tobie grozi zguba, nie jemu - odparł Zagłoba. - Jeśli on obłąkany, to on dla Kozaków święty. Jakoż widziałem, że go mają za proroka.
- Tak jest. Bohunowi nic on nie zawinił.
- Musimy go zostawić, inaczej zginiemy - i pan Skrzetuski z nami. Śpiesz się waćpanna.
Z tymi słowy pan Zagłoba opuścił izbę i udał się wprost do Bohuna.
Watażka blady był i osłabiony, ale oczy miał otwarte.
- Lepiej ci? - spytał Zagłoba.
Bohun chciał przemówić i nie mógł.
- Nie możesz mówić?