- Mości panie! zawracaj i ty ze mną! Nieszczęście! Gniew boży,sąd boży!
- Co się stało? Gadaj.
- Czehryn już zajęty przez Zaporożców. Chłopy szlachtę rżną, sąd boży.
- W imię Ojca i Syna! Co gadasz... Chmielnicki?...
- Pan Potocki pobity, pan Czarniecki w niewoli. Tatary idą z Kozakami. Tuhaj-bej!
- A Barabasz i Krzeczowski?
- Barabasz zginął, Krzeczowski połączył się z Chmielnickim. Krzywonos jeszcze wczoraj w nocy ruszył na hetmanów, Chmielnicki dziś do dnia. Siła straszna. Kraj w ogniu, chłopstwo wszędy powstaje, krew się leje! Uciekaj waćpan!
Pan Zagłoba oczy wybałuszył, usta otworzył i zdumiał tak, że słowa nie mógł przemówić.
- Uciekaj waćpan! - powtórzył Pleśniewski.
- Jezus Maria! - jęknął pan Zagłoba.
- Jezus Maria! - powtórzyła Helena i wybuchnęła płaczem.
- Uciekajcie, bo czasu nie ma.
- Gdzie? dokąd?
- Do Łubniów.
- A ty tam dążysz?