- Na wiki wikiw.
- Skażyte ditki, wże je Demianiwka?
- Demianiwka. Abo szczo?
- Bo mnie po drodze mówili - ciągnął dalej dziad - że tu dobrzy ludzie mieszkają, co dziada przygarną, nakarmią, napoją, przenocują i hroszi dadut. Ja stary, daleką drogę odbył, a chłopiec to już dalej krokiem nie może. On biedny, niemowa, mnie starego prowadzi, bo nie widzę, ślepiec ja nieszczęsny. Bóg was pobłogosławi, dobrzy ludzie, i święty Mikołaj cudotwórca pobłogosławi, i święty Onufrij pobłogosławi. W jednym oku trochę mi światła bożego zostało; a drugie ciemne na wieki; tak z teorbanem chodzę, pieśni śpiewam i żyję jak ptaki, tym co z rąk dobrych ludzi spadnie.
- A skąd wy, didu?
- Oj, z daleka, z daleka! Ale pozwólcie spocząć, bo widzę, pod kuźnią jest ława. Siadaj i ty, niebożę - mówił dalej, ukazując ławkę Helenie. - My aż znad Ladawy, dobrzy ludzie. Ale z domu dawno, dawno wyszli, a teraz z Browarków, z odpustu idziemy.
- A co tam słyszeli dobrego? - pytał stary chłop ? kosą w ręku.
- Słyszeli, słyszeli, ale czy co dobrego, nie wiemy. Ludzi tam naschodziło się mnogo. O Chmielnickim mówili, że hetmańskiego syna i jego łycariw zwojował. Słyszeli także, że na ruskim brzegu chłopi na panów się podnoszą.
Gromada otoczyła zaraz Zagłobę, który siedząc obok kniaziówny, od czasu do czasu w struny liry uderzał.
- To wy, ojcze, słyszeli, że się podnoszą?
- A jakże. Nieszczęśliwa bo nasza chłopska dola!
- Ale mówią, że koniec będzie?
- W Kijowie pismo od Chrysta na ołtarzu znaleźli, że będzie wojna straszna i okrutna i wielkie krwi przelanie na całej Ukrainie.
Półkole otaczające ławę, na której siedział pan Zagłoba, ścieśniło się jeszcze bardziej.
- Mówicie, że pismo było?