"Prawdziwy z waćpana czarownik - pisała dalej Helena - żeś sobie i stryjnę zjednać umiał."
Tu namiestnik uśmiechnął się, przypomniał sobie bowiem, jakimi to sposoby musiał tę stryjnę zjednywać. List kończył się zapewnieniami stałej a poczciwej miłości, jaką właśnie przyszła żona mężowi winna. W ogóle zaś przeglądało z niego istotnie serce czyste, dlatego też namiestnik odczytywał ten list serdeczny po kilkanaście razy od początku do końca, powtarzając sobie w duszy: "Moja wdzięczna dziewko! niechże mnie Bóg opuści, jeśli cię kiedy zaniecham."
Potem zaś począł wypytywać o wszystko Rzędziana.
Sprytny pachołek zdał mu dokładnie sprawę z całej podróży. Przyjęto go uczciwie. Stara kniahini wybadywała go o namiestnika, a dowiedziawszy się, że był rycerzem znakomitym i księcia poufnym, a przy tym człowiekiem zamożnym, rada była.
- Pytała mnie też - rzekł Rzędzian - czy jegomość, jak co obiecnie, zawsze słowo zdzierży, a ja jej na to: "Moja mościa pani! gdyby ten wołoszynek, na którym przyjechałem, był mnie obiecany, wiedziałbym, że już mnie nie minie..."
- Frant z ciebie - rzecze namiestnik - ale kiedyś tak za mnie zaręczył, to go już trzymaj. Nie symulowałeś tedy nic? powiedziałeś, że ja cię przysłałem?
- Powiedziałem, bom obaczył, że można, i zaraz jeszcze wdzięczniej mnie przyjęli, a szczególniej panna, która jest tak cudna, jak drugiej na świecie nie znaleźć. A dowiedziawszy się, że od jegomości jadę, już też nie wiedziała, gdzie mnie posadzić, i gdyby nie post, opływałbym we wszystko jako w niebie. Czytając list jegomościn, łzami go oblewała od radości.
Namiestnik zamilkł również od radości i po chwili dopiero spytał znowu:
- A o onym Bohunie niceś się nie dowiedział?
- Nie zdawało mi się panny albo pani o to pytać, alem wszedł w konfidencję ze starym Tatarem Czechłym, któren choć poganin, jest wiernym panienki sługą. Ten mnie powiadał, że z początku mruczeli oni wszyscy na jegomości bardzo, ale potem się ustatkowali, a to gdy stało się im wiadomo, iż co prawią o skarbach tego Bohuna, to bajka.
- Jakimże sposobem o tym się przekonali?
- A to, widzi jegomość, było tak: Mieli oni dyferencję z Siwińskimi, którą potem obowiązali się spłacić. Jak przyszedł termin, tak do Bohuna: "Pożycz!" a on na to: "Dobra tureckiego - powiada - trochę mam, ale skarbów żadnych, bo com miał, tom - powiada - i rozrzucił." Jak też to usłyszeli, zaraz im był tańszy, i do jegomości afekt zwrócili.
- Nie ma co mówić, dobrześ się o wszystkim wywiedział.
- Mój jegomość, gdybym ja się jednego wywiedział, a drugiego nie, tedyby jegomość mógł do mnie rzec: "Konia mi darowałeś, a terlicyś nie dał." Co by jegomości było po koniu bez terlicy?
- No, no, to weźże i terlicę.

WQKXXYM WQQKYXM WQXYYYM WQPQPYM WJJKQPM   Konstrukcje Stalowe | Pozycjonowanie | Projektowanie Www | Bramy Uchylne | Ginekolog Kraków