- Ałła! to warte tysiąc więcej.
Tu Skrzetuski wtrącił się do targu.
- Tuhaj-beju - rzekł z gniewem. - Z książęcego skarbca nie mogę ci nic obiecywać, ale choćbym miał fortunę własną poszarpać, to sam dam trzy. Mam też blisko tyle u księcia na prowizji i wioskę dobrą, co starczy. A temu hetmanowi nie chcę wolności i zdrowia zawdzięczać.
- A skąd ty wiesz, co ja z tobą uczynię? - rzekł Chmielnicki.
A potem zwróciwszy się do Tuhaj-beja mówił:
- Wojna się rozpocznie. Poślesz do kniazia, ale nim poseł wróci, dużo wody w Dnieprze upłynie, a ja ci jutro na Bazawłuk odwiozę sam pieniądze.
- Daj cztery, to i nie będę z Lachem gadał - odparł niecierpliwie Tuhaj-bej.
- Dam cztery, na twoje słowo.
- Mości hetmanie - rzekł koszowy - chcesz, to ci zaraz wyliczę. Mam tu pod ścianą może i więcej.
- Jutro powieziesz na Bazawłuk - rzekł Chmielnicki.
Tuhaj-bej przeciÄ…gnÄ…Å‚ siÄ™ i ziewnÄ…Å‚.
- Spać mi się chce - rzekł. - Jutro też przede dniem na Bazawłuk muszę ruszyć. Gdzie mam spać?
Koszowy ukazał mu pęk skór owczych pod ścianą.
Tatar rzucił się na posłanie. Po niejakim czasie począł chrapać jak koń.
Chmielnicki przeszedł się kilkakrotnie po wąskiej izbie i rzekł:

WJZPQYM WQPQZYM WJJXVVM WQQZYVM WQXVPVM   Projektowanie Stron Gliwice | Reklama W Internecie | Domki Nad Morzem | Bielizna Triumph | Przeno¶niki ¦limakowe