- Sen ucieka mnie od powiek. Nie usnę. Daj się czego napić, mości koszowy.
- Gorzałki czy wina?
- Gorzałki. Nie usnę.
- Na niebie już Kurki - rzekł koszowy.
- Późno! Idź i ty spać, stary druhu. Napij się i idź.
- Na sławę i szczęście!
- Na szczęście!
Koszowy obtarł gębę rękawem, następnie podał rękę Chmielnickiemu i odszedłszy w drugi koniec izby zakopał się niemal w owcze skóry, krew bowiem miał już przez wiek ostudzoną.
Wkrótce chrapanie jego zawtórowało chrapaniu Tuhaj-beja.
Chmielnicki siedział za stołem pogrążony w milczeniu.
Nagle rozbudził się, spojrzał na Skrzetuskiego i rzekł:
- Mości namiestniku, jesteś wolny.
- Wdzięczenem ci, mości hetmanie zaporoski, luboć nie ukrywam, że wolałbym komu innemu za wolność dziękować.
- Tedy nie dziękuj. Ocaliłeś mi życie, jam ci też dobrem odpłacił, teraz kwita. A i to ci muszę jeszcze powiedzieć, iż cię zaraz nie puszczę, chyba mi słowo rycerskie dasz, iż wróciwszy nie powiesz ni słowa ani o naszej gotowości, ani o siłach, ani o niczym, coś tu w Siczy widział.
- Widzę jedno to, żeś mi niepotrzebnie fructum wolności dał posmakować, bo ci takiego słowa nie dam, gdyż dając je, tak bym właśnie postąpił jako ci, którzy do nieprzyjaciela przechodzą.

WQXGKGM WQYPVBM WQKJJQM WJVGBGM WJZBPKM   Euro 2008 | Opisy | Komody | Jak Pobieraæ Z Wrzuty | Producent Odzie¿y Roboczej