ROZDZIAŁ V


...Wóz skrzypiał pode mną i wiatr obwiewał mnie świeży a chłodny. Otwieram oczy - Kizlich nie widzę: step jedno, step jako morze. Więc przymknąłem powieki myśląc, że sen mi jasłeczka jakoweś wyprawuje. Spojrzę znowu: twarz starą Chimka, marszałka Tworzyańskich, przy sobie widzę, a za nim luzaków kilku. Ten zasię mówi: "Bogu niech będzie chwała, jużeś nam waćpan oprzytomniał." Pytam: - "Gdzie jadę?" - "Do Rzeczypospolitej". - "Wolny-m jest?" - "Wolny." - "Kto mnie wykupił?" - "Panienka." - Gdy rzekł "panienka", tedy coś, jakby ogromne płakanie, porwało mi się z piersi, ręce wyciągnąłem, omdlałem.
Wóz skrzypiał pode mną. Gdym oprzytomniał dzień później wszystko mi Chimek powiadał. Ob. J. W. Tworzyański na lepszy już świat z tego lichego się przeniósł, a Marysia dziedziczką jego zostawszy przy wuju swym prałacie mieszkała. Tam ich wieść o mej niedoli i mękach doszła, tam ona wujowi do nóg padłszy afekt ku mnie wyznała i z wolą jego od Sulejmanowej mnie mocy wykupiła.

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

Chimek Chana już w Kizlich nie zastał, któren gdy zaraza przeszła, do miasta zwanego Eupatoria wyjechał, a Sulejman, za umarłego mnie mając, za trzysta czerwonych złotych, co ze mnie zostało, odprzedał.

WQVZZPM WQKZGXM WQKBPKM WQGKVJM WQGYPKM   Gg Opisy | Pozycjonowanie | Akcesoria azienkowe | Anonse | Wesz onowa