Nie jest to łatwe do spełnienia, ale gdy nie potrafimy dostrzec wołania Boga, pozostajemy skazani na słuchanie naszego "ja", indywidualnego czy zbiorowego. Jak więc będzie możliwe "pozostawienie naszej barki na brzegu", z kim i na jaki "nowy łów" wyruszymy? Pozostanie rezygnacja, wyrażana często ludowym: "Trudno, wola Boża", pozostanie bunt, szemranie i ucieczka w alkohol, narkotyki, seks, może w najlepszym przypadku w jakiś rodzaj religijnego sentymentalizmu, pozostanie zdziwienie, dlaczego jest tak źle.
Dopiero na powyższym tle można właściwie przedstawić problem modlitwy, naszej postawy na modlitwie. Rzecz w tym, że wspomniane na wstępie wezwanie do modlitwy nieustannej nie jest jedną więcej, może bardziej "egzotyczną", formą przymuszania Pana Boga do pomocy w realizacji moich wyobrażeń, jakimś pobożnym ćwiczeniem, służącym budowaniu naszego "ja", naszemu "byciu zadowolonym z siebie". Echem tego wezwania jest Piotrowe "Czuwajcie!" (1 P 5,8), a wołanie, którego uczy się pielgrzym, odpowiedź na tę zachętę do czuwania, słowa bliskie słowom ślepca spod Jerycha (Łk 18,38) i świadomego swej grzeszności celnika (Łk 18,13): "Panie, Jezu Chryste, ulituj się nade mną, grzesznikiem!" są wielkim wyznaniem, uznaniem naszej niesamowystarczalności, ograniczoności naszego rozumu i serca; wskazują one na Tego, który chce nas, także poprzez to bolesne doświadczenie słabości, doprowadzić do pełni radości. Jakże jest uno bliskie wezwaniu tak często występującemu w Liturgii godzin (brewiarzu): "Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu! Panie, pospiesz ku ratunkowi memu!" Jak łatwo, za tą trochę już archaiczną formą językową, zgubić dramatyczny wymiar wołania: Panie, pomóż, ratuj! Można by zapytać, czy dziś, gdy brewiarz został nazwany "codzienną modlitwą ludu Bożego", mamy tę świadomość, która kazała naszym przodkom w wierze tak właśnie wołać do Boga. Jak łatwo też przeoczyć, że brewiarz, o czym przypomniał Sobór Watykański II (KL 86), to także rodzaj modlitwy nieustannej, w dodatku, dzięki Psalmom, przenoszący nas w czasy Starego Testamentu.