Ale przecież nie tylko Psałterz, brewiarz... To samo nieustanne wołanie rozlega się w Godzinkach, tym małym brewiarzu, tak szybko i naraz, wprost wbrew swojej istocie, odśpiewywanych: "Przybądź nam miłościwa Pani, ku pomocy, a wyrwij nas z potężnych nieprzyjaciół mocy". A Anioł Pański, czy nie jest echem nieustannej modlitwy? Jest też przecież i w różańcu wciąż powtarzane wołanie do Maryi, do Tej, która uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Jej od Pana (Łk 1,45), by modliła się z nami "teraz i w godzinę śmierci naszej", czyli... zawsze. A akty strzeliste, a litanie ze swym "Kyrie eleison", "Panie, zmiłuj się", i wydaje się nieraz w nieskończoność powtarzanymi "zmiłuj się nad nami", "módl się za nami", czyż nie należą do tej samej "rodziny modlitw"? A benedyktyńskie "ora et labom"? Byłaby zatem Jezusowa modlitwa szczytem tego wołania. Trzeba jednak pamiętać, że "nie wybieramy modlitwy Jezusowej. Zostajemy do niej wezwani i doprowadzeni przez Boga, gdy On uznaje to za słuszne. Oddajemy się jej na mocy posłuszeństwa szczególnemu powołaniu... Imię Jezusa jest... filtrem, przez który przejść mają tylko myśli, słowa i uczynki zgodne z boską i żywotną rzeczywistością, symbolizowaną przez to Imię. Rozrost imienia Jezusa w naszej duszy zakłada odpowiadające mu umieranie naszego rozdwojonego ja, codzienną śmierć egoizmu, tego źródła każdego grzechu" (Mnich Kościoła Wschodniego).

WJQXXVM WJJKJXM WJZQYGM WQPKYXM WQPPJZM   Krakw Hotele | Forum Wielotematyczne | Budowanie Stron | Konferencje Na Mazurach | Instrumenty Muzyczne