Jest jeszcze inny aspekt życia pielgrzyma, ujawniający się przy próbach znalezienia polskiego odpowiednika słowa "strannik" z tytułu rosyjskiego oryginału. Można się tu zgodzić na słowo "pielgrzym", jak to uczynili Niemcy, Anglicy i Włosi, o ile przyjmie się, że chodzi tu głównie nie o pielgrzymowanie do określonego miejsca (choć i ten element pojawia się w Opowieściach), ale o pielgrzymowanie w sensie szerszym, duchowym: bycie w drodze, poza domem, a więc w sensie, w jakim używamy słowa "parafianin" (tak!), bo greckie paroikeo, to m. in. "być gdzieś przybyszem", a paroikia, to "pobyt w obcym kraju, w drodze", stąd pielgrzym (greckie paroikos, obcy, cudzoziemiec) byłby prawdziwym parafianinem, oczywiście w sensie duchowym. Przypominają się tu i słowa Pawłowe: Nasza bowiem ojczyzna jest w niebie" (F'lp 3,20), i akta męczenników, i wczesne apologie, ale co najważniejsze, jest tu echo Jezusowego wołania: "Każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy" (Mt 19,29). Jakże często można do nas odnieść inne słowa Jezusa: "Lecz oni zlekceważyli to i poszli: jeden na swoje pole, drugi do swego kupiectwa" (Mt 22,5).
Dlatego warto przyjrzeć się, jak człowiek, zwany z braku lepszego określenia pielgrzymem, często rezygnuje z tego, co było jego planem, jak bez uprzedzeń wchodzi w poszczególne sytuacje, jak czyni to z dziecięcą łatwowiernością. Przecież nie widzimy na kartach tej książki kogoś, kto postanowił odbyć pielgrzymkę do Ziemi Świętej i zamiar ten realizuje. Jeszcze na końcu czwartej opowieści okazuje się, że nawet nie wyruszył w drogę do Jerozolimy. A przecież czujemy, że wędruje, pielgrzymuje, szukając w wydarzeniach woli Boga, dostrzegając w nich Jego miłość, zbliżając się ku Temu, który go wezwał do swego przedziwnego światła (1 P 2,9). Potrzebne jest nam, może szczególnie dzisiaj, to proste świadectwo i ta szczególna atmosfera odpoczynku w Bogu.