Późnym wieczorem przejeżdżał przez wieś naczelnik powiatowej policji, zatrzymał się u starosty i tam opowiedzieli mu o tym, co się wydarzyło. Kazał zaraz zwołać posiedzenie, a mnie przyprowadzić do izby sądowej. Zaprowadzili mnie, stoimy, czekamy. No, przyszedł i naczelnik, był już pod dobrą datą, zasiadł w czapce za stołem i woła - Hej, Epifanie! Ta dziewucha, twoja córka, nic ci przecież z zagrody nie ściągnęła! - Nie, ojczulku! A z tym bałwanem nie przyłapali ich na jakichś sprawkach? - Nie, ojczulku! - Dobrze, zatem sprawę rozsądzimy i postanowimy tak: z córką rozpraw się sam, a temu zuchowi damy jutro nauczkę i przepędzimy go, surowo nakazując, by się tu więcej nie pokazywał. No, skończyłem! Powiedziawszy to naczelnik powlókł się od stołu i ruszył ku miejscu, gdzie spał, a mnie znowu wsadzili do aresztu. Wczesnym rankiem przyszło dwóch - setnik i dziesiętnik, wysiekli mnie rózgami i puścili wolno. Poszedłem dalej, dziękując Bogu za to, że wyróżnił mnie dając cierpieć dla Jego imienia. Było to dla mnie pocieszeniem i jeszcze bardziej nakłaniało ku nieustannej modlitwie serca.

Wszystkie te wydarzenia wcale mnie nie zasmuciły, tak jakby zdarzyło się to komu innemu, a ja byłbym tylko widzem. Nawet gdy mnie chłostali, starczało sił, by to znosić - modlitwa napełniająca słodyczą serce na nic mi nie pozwalała zwracać uwagi.

WJKKBXM WJVKKPM WJGXVZM WJXYYXM WJXPKQM   Free Links | Kartki Urodzinowe | £o¿yska Jns | Wczasy | Hotele Praga