Po tym wszystkim pani została w domu, by spać z dziećmi, a my z panem domu poszliśmy do altany w ogrodzie. Długo nie zasypialiśmy - leżeliśmy i rozmawialiśmy. No i zaczął nalegać - Powiedzże mi, na Boga, ale uczciwie, w sumieniu, kim właściwie jesteś? Wyglądasz na kogoś dobrze urodzonego, tylko przybierasz wygląd nawiedzonego. Przecież dobrze umiesz czytać i pisać, mówisz i rozumujesz poprawnie, to nie jest chłopskie wychowanie. - Zgodnie z najszczerszą prawdą i z czystym sercem opowiedziałem zarówno panu, jak i pana żonie, skąd się tu wziąłem. Nigdy nie zamierzałem was ani okłamywać, ani oszukiwać. Po cóż mi to? A to, co mówię, to nie są myśli moje, tylko to, co słyszałem od mojego zmarłego, napełnionego Bożą mądrością starca, i to, co z uwagą wyczytałem u świętych ojców. Ale najwięcej światła w mojej ciemnocie daje mi wewnętrzna modlitwa, którą przecież nie sam posiadłem, a miłość Boża i nauka starca sprawiły, że zamieszkała w moim sercu. A jest ona przecież możliwa dla każdego. Wystarczy tylko w milczeniu zagłębić się w swym sercu i jak najczęściej przyzywać oświecające imię Jezusa Chrystusa, by zaraz każdy poczuł wewnętrzną jasność i zrozumiał dzięki niej wszystko, nawet i niektóre tajemnice królestwa Bożego. A przecież i to jest głęboką, oświecającą tajemnicą, gdy człowiek poznaje tę zdolność do zagłębiania się w sobie, widzenia siebie od wewnątrz, rozkoszowania się tą samoświadomością, rozrzewniania się i błogiego płakania nad swoim upadkiem i zepsutą wolą. Mądrze myśleć i rozprawiać z ludźmi to rzecz niezbyt trudna i możliwa do wykonania, bo rozum i serce zrodzone zostały wcześniej niż powstała uczoność i mądrość człowiecza. Skoro rozum jest, to możesz go rozwijać przez naukę i doświadczenie, ale jeśli rozumu nie ma, to i żadne wychowanie nie pomoże. Właśnie w tym cała rzecz, że jesteśmy tak oddaleni od siebie samych. Ba! Nawet nie bardzo mamy chęć do siebie samych się przybliżyć, przeciwnie - wystrzegamy się tego, by nie spotkać się z samym sobą i zamieniamy prawdę na głupstwa, a jeszcze myślimy: chętnie zająłby się człowiek sprawami ducha albo modlitwą, ale nie ma kiedy, kłopoty i troska o życie nie pozwalają na takie zajęcie. A co jest ważniejsze i bardziej potrzebne: zbawienne wieczne życie duszy, czy mijające tak szybko życie ciała, o które tak bardzo się troszczymy? Właśnie to, co powiedziałem wiedzie ludzi albo do rozsądku, albo do głupoty.

WJJZZPM WJZQVVM WJJKXBM WQPBVPM WQPVXQM   Opowiadania Mi³o¶æ | Czesci Zamienne | Ochrona Dróg Oddechowych | Gry Online | Monocykle