Rozwinąłem i przeczytałem: W imię Boga wysławianego w Trójcy, Ojca, Syna i Ducha Świętego.
Najdroższy mój synu!
Już od piętnastu lat nie widzisz twego ojca, lecz on, pośród tego braku o nim wiadomości, z rzadka dopytując o ciebie, żywił ku tobie miłość ojcowską, która przymusza do posłania ci tych ostatnich przed śmiercią słów, by stały się dla ciebie w życiu pouczeniem.
Wiesz o tym, jak cierpiałem za moją nieostrożność i życie beztroskie, ale nie wiesz, jak upajałem się tą moją tułaczką pośród zapomnienia, rozkoszując się owocami skruchy.
Umieram spokojnie u mojego, a zarazem twojego dobroczyńcy, bowiem dobrodziejstwa wylane na ojca dotyczyć powinny także czułego syna. Odpłać mu z wdzięcznością, jaką tylko możesz.
Zostawiając ci moje ojcowskie błogosławieństwo błagam cię, byś pamiętał o Bogu, strzegł sumienia, byś był ostrożnym, dobrym i roztropnym, obchodził się ze swoimi podwładnymi jak tylko można życzliwie i uprzejmie, byś nie gardził ubogimi i tułaczami, pamiętając o tym, że także twój umierający ojciec w ubóstwie i tułaczce odzyskał dla swej udręczonej duszy ład i spokój.
Wzywając łaski Bożej dla ciebie, spokojnie zamykam oczy w nadziei na życie wieczne, według miłosierdzia człowieczego Orędownika, Jezusa Chrystusa.