Doprawdy bezgraniczna jest miłość Boga ku nam, grzesznikom! Czyż to nie dziwne, że za czyn tak mały, jak wyjęcie różańca z kieszeni, nałożenie go na dłoń i wezwanie imienia Bożego, za coś tak małego człowiek miał darowane życie? Tak to na wadze ludzkiego losu krótka chwila wzywania Jezusa Chrystusa przeważyła liczne godziny stracone na lenistwie... Rzeczywiście, za każdy grosz odpłata była w złocie... Zobacz więc, bracie, jak silna jest modlitwa i jak pełne mocy jest imię Jezusa Chrystusa, którego wzywamy! Święty Jan z Karpatos w księdze Dobrotolubija mówi, że gdy podczas Jezusowej modlitwy wzywamy imienia Jezusa mówiąc: "zmiłuj się nade mną, grzesznikiem", to na każdą taką prośbę tajemny głos Boga odpowiada: "dziecię moje, twoje grzechy są ci odpuszczone". Dodaje też, że w czasie, gdy się modlimy, nie różnimy się niczym od świętych, wielebnych ojców i męczenników, bo, jak mówi św. Jan Złotousty, "modlitwa, choćby zanoszona przez nas, przepełnionych grzechami, natychmiast nas oczyszcza". Wielkie jest wobec nas miłosierdzie Boga, a my, grzeszni i niedbali, nie chcemy nawet godzinki oddać z wdzięczności, odsuwamy czas modlitwy, która jest przecież najważniejsza, by oddać się życiowym troskom i kłopotom, zapominając o Bogu i swoim obowiązku! W ten sposób nierzadko wpadamy w tarapaty, narażeni na ataki, ale i to wszystko w pełnym miłości zamyśle Bożym służy ku oświeceniu nas i nawróceniu ku Bogu.