Słuchałem tego i cieszyłem się w duszy, że Pan pozwolił mi spotkać człowieka tak bogobojnego. Zapytałem go - A teraz często zajmujesz się tą modlitwą?

- Jakże mi bez tego żyć? - odpowiedział. - Jak tylko sobie przypomnę, co czułem wtedy w lesie, to zaraz jakby ktoś popychał mnie na kolana, i zaczynam się modlić... Nie wiem, potrzebna ta moja, grzesznika, modlitwa, czy nie, bo nieraz czuję wielką radość, gdy się pomodlę, sam nie wiem, dlaczego. A czasem mi lekko i taki we mnie spokój, pełen radości. Bywa też, że przychodzi ociężałość, smutek i przygnębienie. Mimo wszystko zawsze mam wielką ochotę się pomodlić.

- Nie dręcz się tym, miły bracie. Mówią święci ojcowie, że w czasie modlitwy, co by się nie działo, wszystko jest przed Bogiem dobre i wszystko służy zbawieniu, czy to lekkość, czy ociężałość. Żadna modlitwa, ani dobra, ani kiepska, nie zginie przed obliczem Boga. Uczucie lekkości, ciepła czy słodyczy pokazuje tylko, że Bóg nagradza za ten czyn, a ociężałość, ciemność i oschłość oznaczają, że Bóg oczyszcza i pokrzepia duszę, i poprzez to pożyteczne cierpienie wiedzie ją ku zbawieniu, oswajając z pokorą, by zasmakowała przyszłej błogosławionej słodyczy. Na dowód tego przeczytam ci, co pisze św. Jan Klimak.

WQQZJGM WQJQKZM WQJPGXM WQXKGZM WQXGKYM   Developer Kraków | Pozycjonowanie | Szukaj Mp3 | Pokoje Go¶cinne | Mieszkania Wroc³aw