Odnalazłem potrzebny rozdział i przeczytałem mu. Wysłuchał z uwagą i zadowoleniem i bardzo mi dziękował. Na tym rozstaliśmy się, on powędrował w głąb lasu, a ja wyszedłem na drogę, ruszając dalej i dziękując Bogu za to, że obdarzył mnie, grzesznika, takim pouczeniem.

Następnego dnia, z Bożą pomocą, dotarłem do Kijowa. Pierwszym, najważniejszym moim pragnieniem było odbyć rekolekcje, wyspowiadać się i przystąpić do świętych Chrystusowych sakramentów w tym błogosławionym miejscu i dlatego zatrzymałem się jak najbliżej Bożych błogosławionych, żeby łatwiej mi było chodzić do Bożej świątyni. Przyjął mnie do swej chaty dobry, stary Kozak, a ponieważ mieszkał samotnie, było mi u niego spokojnie i cicho. W ciągu tygodnia, gdy szykowałem się do spowiedzi, przyszła mi do głowy myśl, by wyspowiadać się jak najdokładniej. Zacząłem wspominać i przyglądać się moim grzechom, jeszcze od czasów młodości, i to jak najszczegółowiej, by tego wszystkiego nie zapomnieć. Co sobie tylko przypomniałem, zacząłem zapisywać w najdrobniejszych szczegółach, i tak zapisałem wielki arkusz. Dowiedziałem się, że siedem wiorst od Kijowa, w pustelni kitajewskiej, żyje spowiednik, bardzo mądry i rozsądny, asceta. Kto tylko przyjdzie do niego otworzyć swą duszę, zaraz ogarnia go uczucie wzruszenia i wraca ze zbawczym pouczeniem, lekki na duchu. Bardzo mnie to ucieszyło i zaraz do niego poszedłem. Poradziłem się go, porozmawiałem i daję mu swój arkusz z notatkami, żeby je przejrzał.

WJZBJVM WJKQZJM WJXGPZM WJGZQPM WJVVPZM   Wroc³aw | Xbaner | Kriokomora | Lustra Lublin | Ce