Teraz popatrz: modlitwa jest ta sama, prawosławni chrześcijanie wyznają tę samą wiarę, ogólne wyobrażenie o tym, że ta najważniejsza i najwznioślejsza modlitwa zawiera w sobie dwie części: wezwanie Pana Jezusa i Jego zmiłowania, znane jest wszystkim. Dlaczego zatem nie wszyscy wyrażają to jednakową intonacją, to jest sposobem wypowiadania modlitwy? Dlaczego zatem nie w miejscu tym samym, ale sobie wiadomym, dusza ma upodobanie i wyraża to poprzez szczególnie wysoki, napięty ton? Być może powie ktoś na to, że przyczyną jest tu przyzwyczajenie, albo przykład wzięty z innych, albo sposób rozumienia, odpowiadający poglądom każdego człowieka, czy wreszcie, że wynika to z łatwości i wygody wypowiadania, stosownie do zdolności w zakresie słowa mówionego... Sam myślę, że chodzi tu o coś całkiem innego. Chciałbym tu doszukać się czegoś wznioślejszego, nieznanego nie tylko dla tego, kto słucha, ale też dla tego, kto się modli; czy nie ma tu tajemniczego poruszenia Ducha Świętego, który wstawia się wzdychaniem niewymownym (Rz 8,26) w tych, co nie wiedzą, jak i o co się modlić? I jeśli nawet wszyscy modlimy się, wzywając imienia Jezusa Chrystusa dzięki Duchowi Świętemu, według tego, co mówi Apostoł, to Duch Święty działając skrycie, dając modlitwę temu, kto się modli, może wraz z nią, każdemu stosownie do jego sił, dawać swój zbawienny dar: jednemu pełną czci bojaźń Bożą, innemu miłość, innemu pewność wiary, jeszcze innemu pełną skruchy pokorę itd. Dlatego właśnie, otrzymawszy ów dar, jeden czci i wysławia rządy Wszechwładcy i w modlitwie swej ze szczególnym uczuciem i zapałem wypowiada słowo "Panie", pamiętając właśnie o wielkości i władzy Stwórcy świata. Ten, który otrzymał w swym sercu tajemnicze wylanie miłości, przede wszystkim zachwyca się i napełnia słodyczą, wykrzykując "Jezu Chryste", podobnie jak pewien starzec, który nie mógł bez szczególnego miłosnego zachwycenia i rozkoszy posłyszeć imienia Jezusa, wypowiadanego nawet w zwykłej rozmowie. Ktoś, kto niewzruszenie wierzy w bóstwo Jezusa Chrystusa, współistotnego Bogu Ojcu, rozpłomienia się i umacnia w wierze wypowiadając słowa "Synu Boży", a ten, kto otrzymał dar pokory i głęboko doświadcza swej bezsilności, przy słowach "zmiłuj się nade mną" napełnia się skruchą, upokarza i ze szczególnym napięciem wyraża ten stan swego wnętrza za pomocą ostatnich słów Jezusowej modlitwy, żywiąc nadzieję na Boże miłosierdzie i gardząc swymi upadkami. Oto, jak sądzę, przyczyny różnej intonacji przy odmawianiu modlitwy w imię Jezusa Chrystusa!