Wysłuchałem tego, zdumiałem się i wysławiałem wielkość Bożej mądrości i łaski, widząc jak różnymi sposobami nawraca ona grzeszników, i mówię do niego - Miły bracie. Przychodzi na ciebie strach i smutek, to módl się do Boga. To najlepsze lekarstwo na wszystkie nasze boleści...
- To niemożliwe - odpowiedział - wydaje mi się, że jak tylko zacznę się modlić, to Bóg zaraz mnie pogruchocze.
- Bzdura, bracie! Takie myśli podsuwa ci diabeł. Bóg jest nieskończenie miłosierny i pełen współczucia dla grzeszników, a tym, którzy wyznają swe winy i żałują za nie, przebacza szybko. Znasz przecież Jezusową modlitwę: "Panie, Jezu Chryste, zmiłuj się nade mną, grzesznikiem". Odmawiaj ją bez przerwy.
- Jakże mógłbym jej nie znać! Nawet kiedy kradłem, to czasem ją odmawiałem, by mi było raźniej.
- To teraz popatrz: Bóg nie zdruzgotał cię za to, że idąc czynić nieprawości, modliłeś się, a teraz wyda cię na zgubę, gdy zaczniesz się modlić na drodze skruchy? Sam widzisz, że twoje myśli pochodzą od diabła! Uwierz, mój miły, że jeśli
będziesz odmawiał tę modlitwę, nie bacząc na to, co ci się w myślach mami, to wkrótce poczujesz radość, minie twój strach i udręka, a ty w końcu całkiem się uspokoisz, staniesz się człowiekiem pobożnym i cały twój pociąg do grzechu ustąpi. Zapewniam cię, bo sam tego doświadczyłem.