Postałem tam z nimi godzinkę i poszedłem dalej. Po przejściu jakichś pięciu wiorst zobaczyłem wieś, przez którą biegła szeroka droga. Zaszedłszy do wsi spotkałem staruszka kapłana idącego ulicą. Pomyślałem, że warto opowiedzieć mu o tym, co widziałem, i usłyszeć, co o tym sądzi. Kapłan zaprosił mnie do domu. Opowiedziałem mu to, co widziałem, i poprosiłem, by wyjaśnił mi przyczynę wypadku.
- Nic ci nie mogę na to odpowiedzieć, drogi bracie, oprócz tego, że wiele jest w naturze rzeczy cudownych i niezrozumiałych dla naszego umysłu. Myślę, że Bóg tak to ustanowił, by wyraźniej ukazać człowiekowi swe rządy i opatrzność w przyrodzie: poprzez nadzwyczajne i bezpośrednie zmiany jej praw w pewnych przypadkach... Mnie kiedyś też zdarzyło się być świadkiem podobnego wydarzenia: niedaleko od naszej wsi jest wyjątkowo głęboki, urwisty parów, szeroki nie jest, ale głęboki na dziesięć sążni, albo więcej, aż strach patrzeć na jego dno. Dla pieszych zbudowali przezeń mostek. Chłop z mojej parafii, posiadający rodzinę i żyjący do tej pory porządnie, nagle, bez powodu, poczuł nieprzepartą chęć rzucenia się z mostka do tego głębokiego rowu. Przez cały tydzień zmagał się z tą myślą i chęcią, wreszcie, nie mogąc już wytrzymać tego silnego przymusu, wstał rankiem, wyszedł szybko i skoczył do rowu. Wkrótce ktoś usłyszał jęki, z trudem go wyciągnęli, miał połamane nogi. Kiedy pytali, dlaczego skoczył, odpowiadał, że choć teraz odczuwa silne bóle, to jednak w duszy jest spokojny, bo spełnił to swoje nieprzeparte pragnienie, które przez cały tydzień tak go pociągało, że życie gotów był oddać, byleby tylko je spełnić. Ponad rok leżał w miejskim szpitalu, odwiedzałem go nierzadko, widywałem przy nim lekarzy i chciałem, tak jak ty, usłyszeć coś od nich o przyczynie tego wypadku. Jednogłośnie odpowiedzieli, że był to "szał", ale gdy poprosiłem, by mi naukowo wyjaśnili, co to takiego i dlaczego przytrafia się człowiekowi, nie powiedzieli mi nic więcej poza tym, że to tajemnica przyrody, jeszcze przez naukę nie odkryta... Wtedy powiedziałem im, że gdyby zwracać się do Boga w modlitwie z prośbą, by tę tajemnicę objawił dobrym ludziom, to wtedy owa, nieuleczalna według nich choroba nie dosięgnęłaby człowieka. Doprawdy wiele jest w naszym człowieczym życiu przypadków, których nijak nie daje się jasno zrozumieć...