Wskażę ci teraz, by kontynuować moje poprzednie uwagi, te miejsca, które ukazują wszystko, co ma związek z modlitwą. Tak w Dziejach Apostolskich opisana jest praktyka pierwszych chrześcijan, oświeconych wiarą w Jezusa Chrystusa (4,31), gorliwego i stałego ćwiczenia się w modlitwie; opowiedziane jest tam 0 owocach, skutkach tego stałego przebywania na modlitwie, to jest o wylaniu Ducha Świętego i Jego darów na tych, którzy się modlili. Podobną rzecz zobaczysz w rozdziale szesnastym, w wierszach 25 i 26. Potem przejdź po kolei listy Apostołów, a zobaczysz: 1. Jak niezbędna jest modlitwa we wszystkich życiowych sytuacjach (Jk 5,13--16); 2. Jak Duch Święty pomaga się modlić (Jud 1,20-21 i Rz 8,26); 3. Że zawsze należy modlić się w Duchu (Ef 6,18); 4. Jak potrzebne jest w modlitwie wyciszenie albo wewnętrzny pokój (Flp 4,6-7); 5. Jak konieczna jest nieustanna modlitwa (1 Tes 5,17); 6. Wreszcie zauważmy, że modlić się należy nie tylko za siebie, ale za wszystkich (1 Tm 2,1-5).
Tym sposobem, wczytując się przez długi czas uważnie, można znajdować liczne jeszcze objawienia ukrytej w Słowie Bożym tajemnej wiedzy, która umyka przy czytaniu rzadkim albo pośpiesznym. Czy zatem dostrzegłeś, jak niezwykle mądrze i logicznie, to znaczy z tajemną wewnętrzną więzią, ukazuje Nowy Testament naszego Pana Jezusa Chrystusa, pouczenie o tym przedmiocie, który teraz śledzimy? W jakim cudownym, logicznym porządku ułożone jest to we wszystkich czterech Ewangeliach? Oto przykład: u św. Mateusza widzimy wstęp, wprowadzenie do modlitwy, samą jej postać, warunki i inne sprawy; dalej u św. Marka znajdujemy przykłady, u św. Łukasza - przypowieści, u św. Jana - tajemne ćwiczenia w zakresie modlitwy wewnętrznej, choć wszystko to można znaleźć, w większym czy mniejszym stopniu, u wszystkich Ewangelistów. W Dziejach Apostolskich ukazana jest praktyka i skutki modlitwy; w listach Apostołów, jak i Apokalipsie liczne sprawy nierozdzielnie łączą się z modlitwą! Oto dlaczego zadowalam się samą tylko lekturą Ewangelii przy badaniu wszelkich dróg życia wiodącego ku zbawieniu duszy.
Przez cały czas zaznaczałem w mojej Biblii wskazywane przez niego i wyjaśniane miejsca z Ewangelii. Wszystko to było dla mnie nadzwyczaj pouczające i bardzo mu dziękowałem.
Wędrowaliśmy potem jeszcze przez pięć dni w milczeniu. Mego towarzysza podróży bardzo rozbolały nogi, nie był pewnie przyzwyczajony do ciągłego chodzenia, dlatego najął podwodę z dwójką koni i zabrał mnie ze sobą. Tak dojechaliśmy do waszych granic i zatrzymaliśmy się na trzy doby, by po odpoczynku zaraz wyruszyć do Anzerów, z niecierpliwością bowiem pragnął się tam dostać.
- Zdumiewający jest ten twój towarzysz podróży! Tak pobożny! Jest też pewnie wielce wykształcony, chętnie bym go poznał. - Mieszkamy razem na tej samej kwaterze, może jutro
przyjdziemy razem. Teraz już późno... Wybacz mi!