Spotkania z pielgrzymem - Czyli rozmowy o modlitwie - Spotkanie drugie
Brat wspomagany przez bratajest jak twierdza wysoka,umocniony jest jak potężne królestwo.Prz 18,19
- Według danego wczoraj słowa i obietnicy przychodzę dziś, zaprosiwszy tego godnego szacunku towarzysza podróży, który zbawczą rozmową osładzał trudy mojej drogi pielgrzyma i którego pragnąłeś ujrzeć.
- Wielka to przyjemność dla mnie, a także, mam nadzieję, dla moich najszlachetniejszych gości ujrzeć was obu i usłyszeć pożyteczne słowo człowieka doświadczonego. Oto są u mnie wielebny mnich-pokutnik i pobożny kapłan, a ponieważ tam, gdzie dwóch lub trzech zbierze się w imię Jezusa Chrystusa, tam On sam obiecuje swą obecność, to zapewne na nas pięciu zebranych w Jego imię, łaska Jego wyleje się jeszcze obficiej!
Wczorajsza opowieść twego towarzysza podróży, miły bracie, o twoim żarliwym przywiązaniu do świętej Ewangelii, bardzo jest ciekawa i pouczająca. Chciałbym usłyszeć, w jaki sposób została ci objawiona ta wielka tajemnica pobożności?
- Bóg pełen miłości, pragnący zbawić wszystkich i doprowadzić umysły do poznania prawdy, objawił mi tę wiedzę przez wielką swą miłość w sposób cudowny, bez jakiegokolwiek ludzkiego pośrednictwa. Przez pięć lat byłem profesorem liceum. Życie moje biegło mrocznymi ścieżkami rozpusty, pociągała mnie gorączka filozofowania według sposobu tego świata, a nie Chrystusa. Może całkiem bym się zatracił, gdyby nie powstrzymywało mnie jeszcze trochę to, że mieszkałem z bogobojną moją matką i z rodzoną siostrą, troskliwą i cnotliwą...