Pewnego razu, przechadzając się po miejskim bulwarze, spotkałem wspaniałego młodego człowieka i zaznajomiłem się z nim. Opowiedział mi, że jest Francuzem, studentem, ale już po egzaminach, że przyjechał z Paryża, i że chciałby być zatrudniony jako guwerner. Jego doskonałe wykształcenie bardzo mi odpowiadało, jako przyjezdnego zaprosiłem go więc do siebie i tak zaprzyjaźniliśmy się. W ciągu dwóch miesięcy nierzadko mnie odwiedzał. Czasem chodziliśmy obaj na spacery, życie prowadziliśmy lekkie, razem bywaliśmy w różnych towarzystwach, oczywiście najbardziej niemoralnych. Wreszcie pojawił się on u mnie z zaproszeniem do takiego właśnie towarzystwa i żeby jeszcze bardziej mnie przekonać, zaczął wysławiać wesołość i przyjemność miejsca, do którego mnie zapraszał. Powiedział o tym kilka słów i nagle poprosił, byśmy wyszli z mego gabinetu, tam bowiem rozmawialiśmy, i usiedli w salonie. Wydało mi się to dziwne, a że już nieraz zauważałem jego niechęć do przebywania w moim gabinecie, zapytałem go o przyczynę tej prośby. Zatrzymałem tu go jeszcze także dlatego, że salon znajdował się obok pokoju mojej matki i siostry i rozmawianie z nim o sprawach błahych byłoby nieprzyzwoitością. Podtrzymywał swoją prośbę używając różnych wykrętów, wreszcie powiedział mi szczerze: masz tu na półce między książkami Ewangelie, szanuję je tak, że trudno mi w ich obecności rozmawiać o naszych próżniactwach. Zabierz je stąd, proszę, a będziemy mogli rozmawiać swobodnie.

WJXBJJM WJZGQJM WJZPZBM WJKVQPM WJVJZKM   Szkolenia Sprzeda¿ | Informator ¦lubny | Kredyty Hipoteczne | Bi¿uteria | ¦mieszne Teksty