Rozmawialiśmy tak, a tu już pociemniało i zostałem na nocleg. Rankiem naczelnik policji przysłał pisarza, żeby pozwolili pochować zmarłego na cmentarzu; lekarz podczas sekcji nie znalazł żadnych oznak pomieszania zmysłów i śmierć przypisał nagłemu udarowi.

- No i popatrz - powiedział kapłan - nawet medycyna nie mogła określić przyczyny tego niepohamowanego pociągu do wody.

Pożegnałem się z kapłanem i powędrowałem dalej. Podróżując tak przez kilka dni, dosyć znużony, doszedłem do dużego kupieckiego miasteczka. Nazywało się Biała Cerkiew. Ponieważ wieczór już się zbliżał, zacząłem szukać noclegu. Na targowisku trafiłem na człowieka wyglądającego też na wędrowca; rozpytywał po sklepikach o dom jakiegoś tam mieszczanina. Zobaczywszy mnie podszedł i mówi - Widać, że i ty jesteś pielgrzymem, pójdziemy razem, znajdziemy tutejszego mieszczanina, nazywa się Jewreinow. To dobry chrześcijanin, prowadzi bogaty zajazd, lubi tam gościć pielgrzymów, mam to zapisane. - Zgodziłem się z radością i wkrótce odnaleźliśmy

jego mieszkanie. Wprawdzie nie zastaliśmy samego gospodarza domu, ale jego żona, dobra, starsza już kobieta, mile nas powitała i zaprowadziła na poddasze, byśmy odpoczęli w osobno położonym pokoiku z okienkiem. Ulokowaliśmy się tam i trochę odpoczęliśmy. Przyszedł gospodarz i zaprosił nas na kolację. Jedząc zaczęliśmy rozmawiać: kto, skąd, i tak doszliśmy do tego, dlaczego on nazywa się Jewreinow.

WJJKJPM WJVYPVM WJZPYJM WQBJGXM WQKXKYM   Zwierzêta | Segmenty Bia³o³êka | Migrena | Kostiumy K±pielowe | Masa¿ Poznañ