PROFESOR: Pozwólcie zadać jedno pytanie. Jest oczywiste, że uznanie swoich grzechów jest czymś właściwym dla każdego, kto zastanawia się nad sobą, ale jak postąpić, gdy brakuje nauczyciela, który sam doświadczony, mógłby kierować na drodze wewnętrznej, a przyjmując wyznania duszy, mógłby zapewnić prawidłowe i godne zaufania kierownictwo życia duchowego? W takim przypadku, oczywiście, lepiej nie tykać spraw kontemplacji, niż samemu, bez nauczyciela porywać się na nie? Następnie trudno mi też zrozumieć, w jaki sposób stawiając się w obecności Boga, uchronić się całkowicie od wizji i wyobrażeń? Nie byłoby to czymś naturalnym, ponieważ nasza dusza czy umysł nie może sobie nic wyobrazić bez postaci, formy, całkowicie bez jakiejś wizji. A właściwie dlaczego zanurzając umysł w Bogu nie wyobrażać sobie Jezusa Chrystusa, Trójcy Przenajświętszej?
PUSTELNIK: Wprawdzie kierownictwo doświadczonego, znającego się na sprawach duchowych nauczyciela czy starca, przed którym bez przeszkód, z zaufaniem i pożytkiem można by było co dzień otwierać duszę, tajniki swych myśli i spotkań na drodze kształcenia swego wnętrza, jest podstawowym warunkiem ćwiczenia się w modlitwie serca, co dokonuje się w milczeniu, ale w przypadku, gdy nie ma możliwości znalezienia kogoś takiego, ci sami ojcowie, którzy to nakazują, czynią tu wyjątek. Wielebny Nicefor Mnich wyraźnie poucza: "Przy ćwiczeniu się w wewnętrznej modlitwie serca potrzebny jest prawdziwy i znający się na rzeczy nauczyciel. Jeśli nie ma kogoś takiego, należy go pilnie szukać, ale jeśli nie znajdujesz, to ze skruszonym sercem wezwij Boga na pomoc, byś mógł zaczerpnąć pouczenie i znaleźć kierownictwo w nauce świętych oków i powierzyć się Słowu Bożemu objawionemu w Piśmie Świętym". Trzeba też uwzględnić i to, że jeśli ktoś prawdziwie, gorliwie pragnie znaleźć pouczenie, to rzecz pożyteczną i pouczającą może usłyszeć i od zwykłego człowieka. Święci ojcowie także zapewniają, że jeśli z wiarą i prawą intencją zapytasz nawet Saracena, to i ten może ci powiedzieć coś pożytecznego, a jeśli bez wiary i w złym celu domagasz się pouczenia proroka, to i on cię nie zadowoli... Przykład tego znajdujemy u Wielkiego Makarego Egipskiego, który pewnego razu został pouczony, dzięki czemu położył kres namiętności, przez prostego wieśniaka.