Jeśli zaś chodzi o unikanie wizji, to znaczy by nie wyobrażać sobie i nie dopuszczać do żadnych zjawisk podczas kontemplacji: ani światła, ani anioła, Chrystusa, czy któregoś ze świętych i odrzucać wszelkie marzenia, to nakazują to doświadczeni święci ojcowie zapewne dlatego, że zdolność wyobrażania sobie łatwo może sprawiać, że nasze myśli nabiorą jakby kształtu i ożyją. Dlatego ktoś niedoświadczony łatwo może im ulec, uznać za przejawy łaski i popaść w złudzenia, a przecież samo Pismo Święte mówi, że i szatan podaje się za anioła światłości (por. 2 Kor 11,14). A to, że umysł w sposób naturalny i łatwy może znajdować się w stanie pozbawionym wizji i zachowywać ten stan pamiętając o Bożej obecności, dostrzegamy w tym, że siła wyobraźni może wyraźnie ukazać także coś bezpostaciowego i trwać przy tym odczuciu z uwagą, nawet gdy przedmiot ów nie podlega zmysłowi wzroku, nie mając zewnętrznej postaci czy formy. Na przykład możliwe jest wyobrażenie i odczucie w naszej duszy powiewu powietrza, ciepła, chłodu. Przecież znajdując się na chłodzie łatwo można wyobrazić sobie w umyśle ciepło, choć nie ma ono formy, nie daje się spostrzec wzrokiem, nie daje się zmierzyć dotykiem kogoś, kto na ten chłód jest narażony! Podobnie duchową i niepojętą istotę Boga można jakby uobecnić w umyśle, odczuć w sercu, nie mając przy tym żadnych wizji. PIELGRZYM: Zdarzyło się i mnie podczas moich wędrówek usłyszeć od ludzi pobożnych i szukających zbawienia, że boją się oni, podejrzewając, że mogą popaść w złudzenia i samooszukaństwo, przybliżać do spraw życia wewnętrznego. Niektórym, z pożytkiem dla nich, czytywałem z Dobrotolubija pouczenia św. Grzegorza Synaity, który mówi, że to, co dzieje się w sercu, nie może być złudne (przeciwnie niż w umyśle), bowiem jeśli nieprzyjaciel zechciałby przemienić ciepło serca w swoje bezładne palenie, albo radość serca zastąpić mdłą słodyczą, to czas, doświadczenie i odczucia same zdemaskują te jego podstępy, nawet u tych, którzy nie są zbyt świadomi jego sztuczek.