tak, przechodząc?
FROZYNA
Nie; ale wiele mówiłyśmy o panu. Nakreśliłam jej pański portret; nie omieszkałam wysławić
przed nią pańskich zalet oraz korzyści posiadania takiego męża.
HARPAGON
Dobrze, bardzo ci dziękuję.
FROZYNA
Ach, prawda, przy sposobności miałabym małą prośbę. Mam proces, który grozi przegraniem
dla braku trochę pieniędzy.
Harpagon robi minę poważną
Mógłby pan w najprostszy sposób zapewnić mi wygraną, gdyby pan zechciał wspomóc
mnie trochę. Nie uwierzyłby pan, jak ona się ucieszy z pańskiego poznania.
Harpagon przybiera na powrót minę wesołą
Ach, jakże pan jej przypadnie do gustu, jakie na niej wrażenie zrobi ta staroświecka kryza.
Ale przede wszystkim oczarowana będzie tymi spodniami na sprzączkach: oszaleje po prostu;
kochanek z takimi sprzączkami, temu to już doprawdy nie zdoła się oprzeć.
HARPAGON
Bardzo mi miło to słyszeć.
FROZYNA
Niech mi pan wierzy, ten proces to dla mnie sprawa niezmiernej wagi.
Harpagon robi się poważny
Jestem zgubiona, jeżeli go przegram, a mała, maleńka pomoc mogłaby mnie postawić na
nogi. Chciałabym, abyś pan widział zachwyt, z jakim słuchała opowiadań o panu.
Harpagon wraca do miny wesołej
Radość tryskała z jej oczu, gdym wyliczyła wszystkie pańskie przymioty! Doprowadziłam
do tego, że doczekać się nie może chwili małżeństwa.
HARPAGON
Bardzoś poczciwa, Frozyno; doprawdy jestem ci szczerze obowiązany.
FROZYNA
Błagam pana, chciej nie odmawiać tego, o co proszę.
Harpagon robi się poważny
To mi po prostu życie ocali: wdzięczna panu będę nieskończenie.
HARPAGON
Do widzenia. Muszę dokończyć korespondencji.
FROZYNA
Przysięgam, że nie mógłbyś bardziej w porę pośpieszyć z pomocą.
HARPAGON
Pójdę powiedzieć, aby przygotowali powóz, którym macie jechać na jarmark.
FROZYNA
Nie naprzykrzałabym się z pewnością, gdyby mnie w istocie nie zmuszała ciężka potrzeba.
HARPAGON
I polecę, niech wcześnie podadzą kolację, aby wam nie zaszkodziło.
FROZYNA
Niech mi pan nie odmawia łaski, o którą błagam. Nie wyobraża pan sobie, ile radości...
HARPAGON
Idę już. Wołają mnie. Do zobaczenia.
FROZYNA
sama
Niechże cię febra ściśnie, ty stary psie, brudasie diabelski! Kutwa udawał głuchego na
wszystkie przymówki; ba, nie trzeba jeszcze dawać za wygraną; na wszelki wypadek, umiałam
sobie z drugiej strony zapewnić sowitą nagrodę.
AKT TRZECI - SCENA I
HARPAGON, KLEANT, ELIZA, WALERY, PANI CLAUDE z miotłą w ręce, JAKUB,
SZCZYGIEŁEK, ŹDZIEBEŁKO
HARPAGON
Dalej, chodźcie tu wszyscy; dam wam rozkazy na dzisiaj i wyznaczę każdemu jego zajęcie.
Chodź no tu, pani Claude, zacznijmy od pani.
Pani Claude zbliża się z miotłą
Dobrze, już pod bronią. Tobie więc powierzam obowiązek posprzątania w całym mieszkaniu;
proszę tylko nie ścierać mocno: to bardzo niszczy. Prócz tego oddaję pani podczas wieczerzy
nadzór nad butelkami; jeśli się któraś gdzieś zawieruszy albo też jeśli się coś stłucze,
pani będzie za to odpowiadać; wytrąci się z zasług.
JAKUB
na stronie
Roztropny wymiar kary.
HARPAGON
do pani Claude
No, ruszaj pani.
SCENA II
HARPAGON, KLEANT, ELIZA, WALERY, JAKUB, SZCZYGIEŁEK, ŹDZIEBEŁKO
HARPAGON
Ciebie, Ździebełko, i ciebie, Szczygiełek, przeznaczam do płukania szklanek i nalewania
wina, ale tylko wówczas, gdy ktoś będzie miał pragnienie, a nie wzorem tych błaznów lokai,
co to naprzykrzają się ludziom i namawiają do picia, kiedy się nikomu o tym nie śniło! Czekajcie,
aż ktoś poprosi, i to niejeden raz, a pamiętajcie przy tym nie żałować wody.
JAKUB
na stronie
Tak. Czyste wino uderza do głowy.
SZCZYGIEŁEK
Czy mamy zdjąć płótnianki?
HARPAGON
Tak, kiedy ujrzycie, że goście się już schodzą, a pamiętajcie nie zniszczyć liberii.
ŹDZIEBEŁKO
Ale kiedy, proszę pana, mój kaftan po jednej strome strasznie poplamiony olejem...
SZCZYGIEŁEK
A znowu moje szarawary całkiem podarte z tylu, tak, że uczciwszy uszy, widać mi...
HARPAGON
do Szczygiełka
Sza! Trzymaj się zręcznie koło ściany i obracaj się zawsze frontem.
do Ździebełka, pokazując mu, w jaki sposób ma trzymać kapelusz przed sobą, aby zasłonić
plamę z oleju
A ty, kiedy będziesz usługiwał, trzymaj zawsze kapelusz w ten sposób.
SCENA III
HARPAGON, KLEANT, ELIZA, WALERY, JAKUB
HARPAGON
Ty, moja córko, będziesz miała oko, gdy przyjdzie sprzątać ze stołu, i będziesz uważała,
aby nic nie przepadło. To zajęcie dla młodej panienki. A pamiętaj też przyjąć jak należy moją
narzeczoną, która cię chce odwiedzić: zabierzesz ją ze sobą na jarmark. Rozumiesz?
ELIZA
Tak, ojcze.
HARPAGON
przedrzeźniając
Tak, niuńko.
SCENA IV
HARPAGON, KLEANT, WALERY, JAKUB
HARPAGON
A ty, paniczu, któremu łaskawie przebaczyłem ostatnie wybryki, proszę, aby ci również
nie wpadło do głowy wykrzywiać się na nią.
KLEANT
Ja, ojcze? Wykrzywiać się na nią? z jakiej przyczyny?
HARPAGON
Mój Boże! już my wiemy, co sobie myślą dzieci, kiedy ojciec żeni się powtórnie, i jakim
okiem patrzą zazwyczaj na tak zwaną macochę. Ale jeżeli pragniesz, abym zupełnie wymazał
z pamięci ostatnią sprawkę, zalecam ci, byś tę osobę przyjął jak najuprzejmiej i był dla niej
tak grzecznym, jak tylko zdołasz.
KLEANT
Jeżeli mam prawdę wyznać, ojcze, nie mogę powiedzieć, abym był bardzo rad, iż ta osoba
zostanie moją macochą: skłamałbym, gdybym to utrzymywał; ale co się tyczy grzecznego
przyjęcia, ręczę ci, ojcze, iż pod tym względem spotkasz się z najściślejszym posłuszeństwem.
HARPAGON
No, pamiętaj!
KLEANT
Zobaczysz, ojcze, nie będziesz miał powodu się uskarżać.
HARPAGON
Bardzo ci się to chwali.