ANZELM
Ale jakie inne jeszcze świadectwo prócz słów mogą świadczyć, że cała ta historia nie jest
kłamstwem zbudowanym na pozorach prawdy?
WALERY
Kapitan hiszpański jako świadek; pieczątka rubinowa mego ojca; agatowa bransoleta, którą
matka włożyła mi na rękę; stary Pedro, ów sługa, który ocalał wraz ze mną.
MARIANNA
Ach, po tym, co słyszę, i ja mogę zaświadczyć, że ty nie kłamiesz zgoła: wszystko, co
mówisz, wskazuje mi jasno, że spotykam w tobie brata.
WALERY
Pani mÄ… siostrÄ…?
MARIANNA
Tak. Serce me zadrżało od początku twego opowiadania, matka bowiem, którą to spotkanie
uczyni tak szczęśliwą, tysiąc razy powtarza mi o niedolach rodziny. I nam niebo nie dało
zginąć w opłakanym rozbiciu; jednak ocalając nam życie uczyniło to kosztem wolności: nas
bowiem, matkę i mnie, schwytali korsarze, gdyśmy się ratowały na szczątkach okrętu. Po
dziesięciu latach niewoli szczęśliwy przypadek wrócił nam swobodę; pospieszyłyśmy do Neapolu,
gdzie dowiedziałyśmy się, iż całe nasze mienie sprzedano, lecz nie mogłyśmy uzyskać
żadnej wiadomości o ojcu. Udałyśmy się do Genui, gdzie matkę czekały resztki spadku rozszarpanego
w czas naszej nieobecności; stamtąd zaś, uchodząc przed barbarzyńską srogością
krewnych, przybyła wraz ze mną tutaj, aby pędzić życie pełne żałości i niedostatku.