ANZELM
O nieba, niezbadane wyroki wasze! Jakiż to dowód, że w waszym ręku spoczywa zawsze
moc czynienia cudów! Uściskajcie mnie dzieci; chodźcie zjednoczyć wasze uniesienia ze
łzami radości szczęśliwego ojca!
WALERY
Ty, ojcem naszym?
MARIANNA
Ciebież to matka opłakiwała tak długo?
ANZELM
Tak, córko; tak, synu; jam jest don Tomasz d'Alburci, którego niebo ocaliło z odmętów
wraz z całym mieniem, jakie wiózł ze sobą, i który przez lat przeszło szesnaście, utwierdziwszy
się w przekonaniu o waszej śmierci, po długich wędrówkach pragnął zaznać w związkach

z dobrą i zacną istotą pociechy przy nowym ognisku rodzinnym. Niebezpieczeństwo, jakim
mi zagrażał powrót do Neapolu, kazało mi się wyrzec na zawsze zamiaru oglądania ojczyzny;
znalazłszy tedy sposób sprzedania tego, com posiadł, osiadłem w tym mieście, gdzie pod
mianem Anzelma pragnąłem ukryć pamięć nazwiska, które mnie przyprawiło o tyle udręczeń.
HARPAGON
do Anzelma
Więc to syn pański?
ANZELM
Tak.
HARPAGON
Na panu zatem będę poszukiwał skradzionych dziesięciu tysięcy talarów.
ANZELM
On miałby ukraść?
HARPAGON
Tak jest.
WALERY
Któż to powiedział?
HARPAGON
Jakub.
WALERY
do Jakuba
Ty to mówisz?
JAKUB
Przecie pan widzi, że nic nie mówię.
HARPAGON
Owszem. Oto właśnie komisarz przyjął jego zeznania.
WALERY
Pan mogłeś sądzić, iż ja byłbym zdolny do tak haniebnego czynu?

HARPAGON
Zdolny, niezdolny, chcę widzieć swoje pieniądze.

WQBZBKM WQPXGGM WJQQXJM WJJVZZM WJJPGXM   Olej Opa³owy | Wodery | Noclegi Bia³owie¿a | Crysis-extreme - Wars, Hamachi | Od¿ywki Olimp