Nareszcie zgadza się oznajmiając, że ostatecznie nie widzi powodu, dla którego by nie miał zostać błaznem. Szkoda, że buty jego przypominają buty eksploratorów środkowej Afryki, bo czernidło nie postało na nich od chwili, kiedy je przyniesiono na kredyt od szewca. Cóż robić!
Gorzej jeszcze, że głowa Świateckiego wygląda jak tatrzański szczyt pokryty lasem połamanym przez trąbę powietrzną. Z tym muszę się pogodzić, bo nie ma na świecie zgrzebła, które by tej czuprynie dało radę, ale natomiast zmuszam Świateckiego, żeby zamiast bluzy, w której chodzi co dzień, włożył surdut. Czyni to, ale z tym wszystkim ma minę jednego ze swych "truposzów", a jednocześnie wpada w grobowy humor.
Na ulicy ludzie oglądają się na jego sękaty drąg i olbrzymi obdarty kapelusz, ale do tego jestem przyzwyczajony...
Dzwonimy, wchodzimy.
W przedpokoju już dochodzi mnie głos kuzyna Jaczkowicza rozprawiającego o przeludnieniu. Kuzyn Jaczkowicz stale rozprawia o przeludnieniu; to jego mądrość. Kazita wygląda w swoich muślinach jak obłoczek i jest śliczną... Susłowski we fraku, krewni we frakach, stare ciotki w jedwabnych sukniach.
Wejście Świateckiego robi wrażenie. Przypatrują nam się z pewnym niepokojem... on spogląda ponuro dokoła i oświadcza Susłowskiemu, że pewnie by się nie naprzykrzał, "gdyby nie to, że Władek się żeni, czy tam coś takiego..."

WJXXKXM WJZVQJM WJXJGKM WJKGVYM WJVQPGM   telebimy | Zaplanowa Pe Dziecka | Bet At Home | Naprawa laptopw Krakw | Projektowanie Ogrodw