To "coś takiego" jest przyjęte jak najfatalniej. Susłowski prostuje się z godnością i pyta, co pan Światecki rozumie prze "coś takiego..." Pan Światecki odpowiada, że mu to jest wszystko jedno, ale że "dla Władka" mógłby się nawet uwerniksować, zwłaszcza gdyby wiedział, że panu Susłowskiemu co na tym zależy... Mój przyszły teść spogląda na żonę, na mnie i na Kazię wzrokiem, w którym zdumienie walczy o lepszą ze zgorszeniem.
Szczęściem, ratuję położenie i z rzadką u mnie przytomnością umysłu proszę przyszłego teścia, by mnie przedstawił tym członkom rodziny, których nie znam...
Następuje prezentacja, po czym siadamy.
Kazia siada koło mnie i zostawia swoją rękę w moich. W pokoju pełno jest ludzi, ale wszyscy są sztywni i milczący. Atmosfera jest ciężka.
Kuzynek Jaczkowicz wraca znów do rozmowy o przeludnieniu. Mój Światecki patrzy pod stół... W ciszy rozlega się coraz donośniej głos Jaczkowicza, który nie mając przedniego zęba, wszędzie, gdzie mu przychodzi wymówić sz, wydaje świst przeciągły...
-Najokropniejsze klęski mogą z czasem z tego wyniknąć dla całej Europy - mówi Jaczkowicz.
-Emigracja... - wtrąca ktoś z boku.
-Statystyka wykazuje, że emigracja nie zapobiega przeludnieniu.
Nagle Światecki podnosi głowę i zwraca swe rybie oczy na mówiącego.

WQVVGZM WQKKGKM WQKBQPM WQGXYZM WQYQQVM   Opisy Gg | Kartki | Simlock Nokia | Stoy | Drukarnia