Świateckiego cała ambicja polega na tym, żeby uchodzić za moralnego "truposza". Pozuje między innymi na pijaka, którym nie jest. Wlewa w siebie dwa albo trzy kieliszki wódki i patrzy, czy to widzimy, a gdy nie jest pewien, trąca którego z nas łokciem i spoglądając spode łba pyta podziemnym głosem:
-Prawda, jak ja już nisko upadłem... co?... prawda?...
Odpowiadamy mu na to, że jest głupi. Wówczas wpada we wściekłość i niczym nie można wprowadzić go w gorszy humor jak okazaniem niewiary w jego moralny upadek. Przy tym poczciwe chłopisko z kościami.
Raz zabłądziliśmy w górach w Salzkammergut, koło Zell am See.
Ponieważ zapadła noc i łatwo było kark skręcić, więc Światecki powiada do mnie:
-Słuchaj, Władek, ty masz większy talent, więc ciebie większa szkoda. Ja pójdę naprzód... Jak zlecę, ty posiedzisz na miejscu do rana, a rano już sobie dasz jakoś rady.
-Nie pójdziesz naprzód - odpowiadam - tylko ja pójdę naprzód, bo mam lepsze oczy.
Na to Światecki:
-Jak karku dziś nie skręcę, to i tak skończę w kanale... wszystko mi jedno.
Zaczynamy się sprzeczać.
Tymczasem robi się ciemno jak w piwnicy. Koniec końcem umawiamy się, że pójdziemy na losy. Idziemy.
Światecki wyciąga węzełek i rusza naprzód.
Posuwamy się przełęczą. Z początku jest dość szeroko. O ile możem wymiarkować, w prawo i w lewo są przepaście, pewnie bezdenne.

WQYJQQM WQZYQBM WQJKZQM WJQKXGM WJQZQKM   Teledyski Do Pobrania | Poczochy | Odzie Ochronna | Prawo Budowlane | Karpacz Kwatery