Istotnie, piękniejszej głowy nie ma w żadnej na świecie galerii! Jak żyję, nie widziałem tak przezroczystych oczu: po prostu widać przez nie wszystkie myśli, tak jak widać dno jasnego strumienia. Oczy te posiadają jeszcze tę własność, że się poczynają śmiać pierwej niż usta, przez co twarz się rozjaśnia, jakby na nią padł promień słońca. Co za nieporównana słodycz w złożeniu ust!... Jest to głowa trochę w rodzaju Carla Dolce, chociaż rysunek oczu i brwi przypomina Sanzia w najszlachetniejszym typie.
Przestaję wreszcie jeść i patrzę, patrzę... patrzyłbym do śmierci.
-Nie byłaś wczoraj u mnie - mówi do Ewy Hela - myślałam, że po południu wpadniesz.
-Z rana miałam próbę, a po południu chciałam zobaczyć obraz Magórskiego.
-Widziałaś?
-Niedobrze, bo był tłok... a ty?
-Ja byłam z rana. Co za poeta! Chce się płakać razem z tymi Żydami.
Ewa spogląda na mnie, a mnie dusza rośnie.
-Pójdę jeszcze, ilekroć będę mogła - mówi znów Hela. -Wybierzemy się razem, dobrze? Może dziś jeszcze? Taką miałam przyjemność nie tylko patrzeć na ten obraz, ale pomyśleć, że to u nas znalazł się taki talent.
I nie uwielbiać tu tej kobiety!
Wtem słyszę dalej:
-Szkoda, że takie dziwne rzeczy opowiadają o tym Magórskim... Wyznaję ci, żem umierała z ciekawości poznania go.