I rzeczywiście wychodzę nie żegnając się z nikim...
Świeży powiew chłodzi moją rozpaloną głowę.
Jest godzina dziewiąta wieczór i noc bardzo pogodna.
Potrzebuję się przejść, żeby ochłonąć do reszty, więc lecę w aleje Belwederskie.
Okna w willi Heli są ciemne. Widocznie nie ma jej w domu. Sam nie wiem, dlaczego sprawia mi to ogromną przykrość...
Żebym zobaczył choć cień jej na szybie, byłbym się uspokoił, a tak porywa mnie na nowo złość...
Co ja z tym Ostrzyńskim zrobię przy pierwszym spotkaniu - nie wiem...
Szczęściem nie jest to człowiek, który by się cofał przed odpowiedzialnością.
Tylko, właściwie mówiąc, o co ja się do niego przyczepię? Artykuł napisany jest z piekielną zręcznością. Wszakże Ostrzyński zaprzecza, żeby dziadem miał być przebrany malarz, staje niby w obronie Ewy, a jednocześnie zdradza całą tajemnicę przed Helą, widocznie stara się skompromitować Ewę w opinii Heli, na mnie wywiera zemstę za Kazię i w dodatku okrywa mnie śmiesznością.
Żeby choć nie był napisał, że mam inteligencję przyćmioną! Stało się... W oczach Heli jestem okryty śmiesznością. Ona czytuje przecież "Latawca".
Aj! co za bigos i co za przykrość dla Ewy! Jak ten Ostrzyński musi tryumfować! Trzeba koniecznie coś przedsięwziąć, ale jeśli wiem co, to niech zostanę reporterem "Latawca".

WQJXPBM WQQKKKM WQQVJYM WQZQBBM WQZPGJM   Producent Podkadek Sprystych | Fruli.pl | Proporczyki | Baterie Do Notebookw | prty