Słychać grzmot oklasków. Ha! skończyło się... Przez ściany dochodzą mych uszu wrzaski: "Adami! Adami!" Upływa kwadrans, a tam jeszcze krzyczą.
Na koniec wpada Ewa w postaci "Teodory"...
Ma koronę na głowie, podczernione oczy, na policzkach rumieńce z różu. Rozpuszczone jej włosy spadają jak burza na obnażoną szyję i ramiona. Jest zgorączkowaną i wyczerpaną do tego stopnia, że mówi do mnie ledwie dosłyszalnym szeptem: "Jak się masz, Władziu!" - i zdjąwszy pośpiesznie koronę, rzuca się w swojej królewskiej sukni na szezlong. Widocznie słowa nie może przemówić, bo patrzy na mnie w milczeniu jak zmęczony ptak... Siadam koło niej, kładę rękę na jej głowie i nie myślę o niczym więcej prócz niej...
Widzę w tych podczernionych oczach nie zgasły jeszcze płomień uniesienia, widzę w tym czole po prostu stygmat sztuki, widzę, jak ta dziewczyna przynosi na ołtarz tego teatralnego molocha zdrowie, krew, życie, jak oto tchnienia brak w tej chwili w jej piersiach, i obejmuje mnie taka litość, taki żal, takie współczucie, że nie wiem, co mam ze sobą zrobić...
Siedzimy tak czas jakiś w milczeniu; wreszcie Ewa ukazuje ręką numer "Latawca" leżący na tualecie i szepce:
-Jaka przykrość, jaka przykrość!...
Nagle wybucha nerwowym płaczem i poczyna się trząść jak liść...
Wiem dobrze, że płacze ze zmęczenia, nie z powodu "Latawca", że ten artykuł jest błahostką, o której wszyscy jutro zapomną, że cały Ostrzyński nie wart jest jednej łzy Ewy, a jednak serce ściska mi się tym więcej. Chwytam jej dłonie i okrywam je pocałunkami, tulę je, przyciskam do piersi. Serce poczyna mi bić coraz gwałtowniej, dzieje się ze mną coś dziwnego. Klękam, sam nie wiedząc, co czynię, u kolan Ewy, obłok przesłania mi oczy, nagle porywam ją bez pamięci w ramiona.
-Władziu, Władziu, zlituj się! - szepce Ewa.
Lecz ja cisnę ją do wzburzonych piersi; nie wiem już o niczym, oszalałem! całuję ją po czole, oczach, ustach i umiem tylko wypowiedzieć jedno słowo:
-Kocham cię! kocham.
Wtem główka Ewy przechyla się w tył, ręce jej oplatają gorączkowo moją szyję i słyszę szept:
-Ja cię od dawna kocham!...