Rozmyślania owe przerwało dopiero przybycie Rowsa. Wrócił on po godzinie nieobecności, ale w stanie dość opłakanym, bo bez kapelusza, z podartą koszulą i bez noża. Otoczono go natychmiast.
-Co się stało? Co ci jest? - pytano ze wszystkich stron.
-Co się stało? - odpowiedział Rows. -Miss Monteray jest aniołem.
-Więc nazywa się Monteray?
-O yes! ale, by God, słuchajcie! Idę i myślę: spytam pierwszego z jej grubodziobów. Ciemno jest, bo mgła poszła w górę. Zbliżam się. Wreszcie zdaje mi się, że widzę wozy; patrzę: coś się rusza; więc mówię: hej! sir, słuchaj no! Aż tu ten "sir" jak ryknie, jak mnie złapie za łeb! Zostawiłem kapelusz, kawał koszuli, nóż i uciekłem. Uciekam do domu Suttera i wrzeszczę, a grizzly (bo to on był! potępienie na jego głowę!) goni za mną i ryczy. Wtem poczynają krzyczeć i od wozów, a wreszcie otwierają się drzwi i staje w nich nasza panna, a za nią Sutter ze światłem; tak ja jej prosto do nóg i krzyczę "help!", a niedźwiedź mnie łap znowu.
-Well! well!...
-Dobrze wam mówić: "well", ale ja myślałem, że moja ostatnia godzina się zbliża. Wtem nasza panna mówi: "Baby! let him alone!" Słyszeliście? Ona niedźwiedzia nazywa: "baby"! A mówiła to głosem tak słodkim, jakby kto do rumu miodu namieszał; potępione to bydle zaś zaraz przewróciło się jej do nóg i poczęło mruczeć. Pomór na jego głowę i przekleństwo na obie jego przednie łapy!...

WJJZVKM WJZQPZM WJJXPYM WQPBPGM WQPKBPM   Protetyka Warszawa | Bio Kolagen Szary | Wazy Dachowe | Biznes Vision | Windykacja Warszawa