-Ach! żebyś ty to wszystko mogła widzieć, Nelly! - mówiła Mary.
-Nie smuć się - odpowiedziało dziecko. -Ja myślę, że ty to widzisz i jest mi bardzo dobrze.
Mary przyciskała wówczas swoje różane usta do bladego czoła dziewczynki. Ten spokój i szczęście, którymi oddychała cała okolica, upajały ją po prostu.
Jednostajność życia mogła ją znudzić, ale kiedyś dopiero. Obecnie wszystko dla niej było nowym, nie znanym i wszystko odkrywała sama, a odkrywanie to stanowiło niewymowną rozkosz dla jej duszy, przesyconej cokolwiek tym, co może dąć świat ucywilizowany i towarzyski. Do tego zbyt wczesnego przesytu doprowadziły ją po prostu bogactwa. Składano jej w świecie hołdy z różnych powodów, ale była zbyt bystrą, aby od razu nie dostrzec, że większa ich część szła na rachunek jej pieniędzy. Przeświadczenie to uczyniło ją cokolwiek nieufną i sprawiło, że usta jej zaznały smaku pewnej goryczy życiowej. Tu gorycz tę koiła prawda i szczerość pustyni. Przy tym Mary nie kochała dotąd nikogo więcej od małej Nelly.
Gdy upał spędzał ją z mostu, Mary szła czytać pod werandę swego domu. Przywiozła ze sobą wóz książek. Potem, o południu, szła na "lunch" do domu Tallera; następnie przychodziła pora sjesty.

WQZZJPM WQXJGPM WQKQVGM WQJVZVM WQJGJZM   Donald Marzy | Forum Modzieowe | wzki widowe | Regulatory Wzrostu | Biuro Podry, Nowy Scz