- Waść, widzę, ścichapęk! - rzekł Charłamp. - Stanę ja waszmości, żeby nie mówiono, iżem się uląkł, ale choćbyś i mnie miał waszmość tak pochlastać, zawszeć winszuję, winszuję!
- Et, dalibyście sobie waszmościowie pokój; bo w rzeczy nie macie się o co bić - mówił Zagłoba.
- Nie może być, bo tu chodzi o moją reputację - odparł petyhorzec - za którą chętnie dam gardło.
- Nic mi po waścinym gardle, zaniechajmy się lepiej - rzecze Wołodyjowski - gdyż prawdę waćpanu powiedziawszy, tom mu tam w drogę, gdzie myślisz, nie wchodził. Wejdzie tam waćpanu kto inny, lepszy ode mnie - ale nie ja.
- Jak to?
- Parol kawalerski.
- To już sobie dajcie pokój - wołali Sieliccy i Kuszel.
- Niechże i tak będzie - rzekł Charłamp otwierając ramiona.
Pan Wołodyjowski padł w nie i poczęli się całować, aż echo rozlegało się po wydmach - pan Charłamp zaś mówił:
- Niechże waści nie znam, żebyś zaś tak pochlastał podobnego wielkoluda! A i szablą umiał on też obracać.
- Anim się spodziewał, żeby taki był fechmistrz! I skąd on się mógł tego wyuczyć?
Tu uwaga powszechna zwróciła się znów na leżącego watażkę, którego Eliaszeńko obrócił przez ten czas twarzą do góry i z płaczem szukał w nim znaków życia. Twarzy Bohuna nie można było rozeznać, bo pokryły ją sople krwi, która wypłynęła z ran w głowę zadanych i wnet ścięła się na chłodnym powietrzu. Koszula na piersiach również była cała we krwi, ale dawał jeszcze znaki życia. Widocznie był w konwulsji przedśmiertnej, nogi jego drgały, a palce skrzywione na kształt szponów darły piasek. Zagłoba spojrzał i machnął ręką.
- Ma dosyć! - rzekł - żegna się ze światem.
- Aj! - rzekł jeden z Sielickich spoglądając na ciało - to już trup.
- Ba! prawie na dzwona pocięty.

WQPZYQM WQBKKKM WQPQZPM WJQGQQM WJQPGJM   Tachografy Szkolenia | Przeprowadzki Warszawa | Obro¿e Przeciw Szczekaniu | Wypoczynem Nad Morzem | Karpacz Noclegi