- Szczególniej waćpan, panie Podbipięto, który na wojnie nie pożytku ojczyzny, ale trzech głów szukasz.
- Bóg patrzy w duszę moją! - rzekł pan Longinus wznosząc oczy ku niebu.
- Skrzetuskiemu już Pan Bóg wynagrodził śmiercią Bohunową - rzekł Zagłoba - i tym, że dał chwilę spokoju Rzeczypospolitej, bo teraz czas dla niego nadszedł, by o odszukaniu zguby pomyślał.
- Waćpanowie z nim pojedziecie? - pytał Litwin.
- A waszmość to nie?
- Rad bym ja z duszy serca, ale co z listami będzie? Jeden wiozę od starosty wałeckiego do króla jegomości, drugi do księcia, a trzeci właśnie od pana Skrzetuskiego, takoż do księcia, z prośbą o permisję.
- PermisjÄ™ my mu wieziemy.
- Ba, ale jakże mnie listów nie odwieźć?
- Musisz waćpan jechać do Krakowa; nie może być inaczej... Zresztą powiem szczerze: rad bym w onej wyprawie po kniaziównę mieć takie pięście, jako są waścine, za plecami, ale w czym innym, toś się waść na nic nie zdał. Tam trzeba będzie symulować, a najpewniej przebrać się w świty kozackie, chłopów udawać - a waść tak w oczy leziesz swoim wzrostem, że każdy by się zaraz pytał: co to za drągal? skąd się takowy Kozak wziął? - Prócz tego waćpan i mowy ich wybornie nie umiesz. Nie, nie! Jedź waść do Krakowa, a my sami damy sobie jakoś radę.
- Tak i ja myślę - rzekł Wołodyjowski.
- Pewno, że tak musi być - odpowiedział pan Podbipięta. - Niechże wam Bóg miłosierny błogosławi i pomoże. A czy wiecie, gdzie ona ukryta?
- Bohun nie chciał powiedzieć. Wiemy jeno to, com ja podsłuchał, gdy mnie Bohun w chlewie więził, ale to dosyć.
- Jakże wy ją znajdziecie?
- Moja głowa, moja w tym głowa! - rzekł Zagłoba. - Bywałem ja w trudniejszych terminach. Teraz rzecz tylko w tym, byśmy do Skrzetuskiego najprędzej się dostali.
- Pytajcie się w Zamościu. Pan Weyher musi wiedzieć, bo on z nim koresponduje i jeńców mu pan Skrzetuski odsyła. Niech was Bóg błogosławi!

WQKJBYM WQVZGVM WQVPZBM WQYKZPM WQYBGBM   Sklep Komputerowy | Stres | Cukrzyca | Urz±dzenia Rozrywkowe | Prawo Budowlane