- I waćpana również - rzekł Zagłoba. - Jak będziesz w Krakowie u księcia, pokłoń się od nas panu Charłampowi.
- Któż to taki?
- To jeden Litwin nadzwyczajnej gładkości, za którym wszystkie panny z fraucymeru księżny głowy potraciły.
Pan Longinus zadrżał.
- Dobrodzieju mój, chyba kpiny?
- Bądź waćpan zdrów! Okrutnie tu liche piwsko w tej Końskowoli - zakończył pan Zagłoba mrugając na Wołodyjowskiego.