- Jan Skrzetuski, porucznik husarski księcia wojewody ruskiego.
Kasztelan Brzozowski, pan Kulczyński i łowczy Krzetowski porwali się z ław. Wszyscy oni służyli ostatniego roku z księciem pod Machnówką i Konstantynowem i znali pana Jana doskonale, Krzetowski był mu nawet powinowatym.
- Prawda! prawda! toż-że to pan Skrzetuski! - powtarzali.
- Co tu robisz? i jakeś się do nas dostał? - pytał Krzetowski biorąc go w ramiona.
- W chłopskim przebraniu, jak waszmościowie widzicie - rzekł Skrzetuski.
- Mości wojewodo - wołał kasztelan Brzozowski - toć to jest najprzedniejszy rycerz spod chorągwi wojewody ruskiego, sławny w całym wojsku.
- Witam go też wdzięcznym sercem - rzekł Kisiel - i widzę, że wielkiej to rezolucji musi być kawaler, skoro się do nas przedarł.
Po czym do Skrzetuskiego:
- Czego od nas żądasz?
- Abyście mi waszmość panowie iść ze sobą dozwolili.
- Smokowi w paszczękę leziesz... ale gdy taka waszmościna wola, oponować jej nie możemy.
Skrzetuski skłonił się w milczeniu.
Kisiel patrzył na niego ze zdziwieniem.
Surowa twarz młodego rycerza uderzyła go powagą i boleścią.
- Powiedzże mi waszmość - rzekł - jakie powody gnają cię do owego piekła, do którego nikt po dobrej woli nie idzie.

WJZQZZM WJQBJZM WJQGZPM WQPJZBM WQBZQPM   Doradztwo Hotelarskie | klimatyzacja | Dj | Candida | Kabiny Prysznicowe