- Chwałaż bądź Bogu Przedwiecznemu! - wykrzyknął Wołodyjowski.
- Jest jeszcze postscriptum - rzekł Zagłoba zaglądając przez ramię pana Michała.
- Prawda! - rzekł mały rycerz i czytał dalej:
"Oddawca tego listu, esauł mirhorodzkiego kurzenia, miał mnie w poczciwej opiece, gdy w Siczy w niewoli byłem, i teraz w Kijowie mi pomagał, i list zanieść się podjął z narażeniem zdrowia; miej go, Michale, w staraniu, aby mu niczego nie brakło."
- Oto uczciwy Kozak, przynajmniej jeden taki! - rzekł Zagłoba, podając Zacharowi rękę.
Stary uścisnął ją bez uniżoności.
- Możesz być pewien nagrody! - wtrącił mały rycerz.
- On sokoł - odparł Kozak - ja joho lublu, ja ne dla hroszi tutki priszow.
- I fantazji ci, widzę, nie braknie, której by się szlachcic niejeden nie powstydził - mówił Zagłoba. - Nie same bestie między wami, nie same bestie! Ale mniejsza z tym! To tedy pan Skrzetuski jest w Kijowie?
- Tak, jest.
- A bezpieczen, bo to, słyszę, czerń tam hula?
- On u Dońca pułkownika mieszka. Jemu nic nie uczynią, bo nasz bat'ko Chmielnicki kazał jego Dońcowi pod gardłem pilnować jak oka w głowie.
- Cuda prawdziwe się dzieją... Skądże Chmielnickiemu takie serce dla Skrzetuskiego?
- On jego z dawna miłuje.
- A mówił tobie pan Skrzetuski, czego szuka w Kijowie?

WQPXVVM WQBZVYM WQPZQBM WJQYQPM WJQBGQM   Obuwie Sportowe | Restauracja Kraków - Wesela | Rehabilitacja Gliwice | Campery Wynajem | Usuwanie Fap