- Ne znaju. Będzie wielka bitwa, jakiej jeszcze nie bywało. Albo nam śmierć, albo Lachom. Jeśli nas pobiją, to tu się schronię, jeśli my pobijemy, to wrócę po moją zazulę i do Kijowa z nią pojadę.
- A jak zginiesz?
- Od tego ty worożycha, żebym wiedział.
- A jak zginiesz?
- Raz maty rodyła.
- Ba! A co ja mam z dziewczyną wtedy robić! Głowę jej ukręcić czy jak?
- Dotknij ty jej ręką, a ja cię każę wołami na pal nawlec.
Watażka zamyślił się ponuro.
- Jeśli zginę, tak ty jej powiedz, żeby mnie ona prostyła.
- Hej, newdiaczna to Laszka, że za takie kochanie cię nie kocha. Żeby tak na mnie, ja by ci nie była oporna - hu! hu!
To mówiąc, Horpyna trąciła po dwakroć kułakiem w bok watażkę i pokazała mu wszystkie zęby w uśmiechu.
- Idźże ty do czorta! - rzekł Kozak.
- No, no! wiem ja, że ty nie dla mnie.
Bohun zapatrzył się w spienioną wodę na kole, jakby sam chciał sobie wróżyć.
- Horpyna? - rzekł po chwili.

WQQVKBM WQKBYGM WQYJBBM WJZGXGM WJVPKQM   Sklep Internetowy | Notesy Reklamowe | Leczenie Depresji | Basen | Ortopedia