- Nie ma innej rady. Ej, żeby tak tu kniaziówny nie było, podeszlibyśmy pod same czambuły, żeby z paru urwać, ale z nią... ciężka może być przeprawa, jeśli nas na oko wezmą.
- Bój się Boga, panie Michale. Skręćmy w lasy za tymi wilkami albo co?
- Nie może być, bo choćby nas zrazu nie dostali, to kraj przed nami zaleją, a potem jakże się wydostaniem?
- Niechże ich siarczyste pioruny zatrzasną! Tego nam tylko brakowało. Ej, panie Michale, czy się nie mylisz? Wilcy to przecież za koszem ciągną, nie przed nim pomykają.
- Które są po bokach, to ciągną za koszem i ze wszystkich okolic się zbierają, ale te, co na przedzie, to się płoszą. Widzisz no waść tam, na prawo, między drzewami: łuna świta!
- Jezusie Nazareński, Królu Żydowski!
- Cicho waść!... Siła jeszcze tego lasu?
- Zaraz się skończy.
- A potem pole?
- Tak jest. O Jezu!
- Cicho waść!... Za polem drugi las?
- Aż do Matczyna.
- Dobrze! byle nas na tym polu nie najechali! Jeżeli się do drugiego lasu szczęśliwie przedostaniem, tośmy i w domu. Jedźmy teraz razem! Szczęściem kniaziówna z Rzędzianem na Burłajowych koniach.
Popędzili konie i zrównali się z jadącymi na przedzie.
- Co to za łuna na prawo? - pytała kniaziówna.

WJXVJQM WJZXQQM WJXZXYM WJKYKKM WJKBBJM   Texty Piosenek | Limp Bizkit Teksty | Perfumy, Sklep | Strony Internetowe | Noclegi Bia³owie¿a