- Ty nic więcej nie widziała? - spytał ją.
- Co się pokazało, to się pokazało, nic więcej nie obaczę.
- A nie łżesz?
- Na głowę brata, prawdę mówiłam. Jego na pal wsadzą. Wołami za nogi naciągną. Mnie jego żal. Hej, nie jemu jednemu śmierć pisana! Co się trupów pokazało! nigdy tyle nie widziałam - będzie wielka wojna na świecie.
- A ją ty widziała z jastrzębiem nad głową?
- Tak jest.
- I ona była w wianku?
- W wianeczku i w białej sukni.
- A skąd ty wiesz, że ten jastrząb to ja? Ja tobie o tym młodym Lachu szlachcicu powiadał - może to on.
Dziewka zmarszczyła brwi i zadumała się.
- Nie - rzekła po chwili wstrząsając głową - kołyby buw Lach, to by buw oreł.
- Sława Bohu! sława Bohu ! Pójdę ja teraz do mołojców, żeby konie do drogi gotowali. W nocy ruszymy.
- Tak i koniecznie pojedziesz.
- Chmiel przykazywał i Krzywonos przykazywał. Ty dobrze widziała, że będzie wielka wojna, bo to samo ja w Barze w piśmie od Chmiela czytał.
Bohun wprawdzie nie umiał czytać, ale wstydził się tego, bo nie chciał za prostaka uchodzić.