A książę bez hełmu kłaniał się głową i buławą na wszystkie strony.
- Dziękuję waszmościom! dziękuję waszmościom! - powtarzał dźwięcznym, donośnym głosem.
Po czym zwrócił się do pana Przyjemskiego.
- Ten okop jest za duży! - rzekł.
Przyjemski skinął głową na znak zgody.
I przejechali wodze zwycięscy od zachodniego aż do wschodniego stawu, opatrując pobojowisko, szkody, jakie nieprzyjaciel w wałach porobił, i same wały.
Tymczasem poza orszakiem książęcym uniesieni zapałem żołnierze nieśli wśród okrzyków, na ręku, do obozu pana Zagłobę, jako największego tryumfatora w dniu dzisiejszym. Ze dwadzieścia tęgich rąk podtrzymywało w górze okazałą postać wojownika, wojownik zaś, czerwony, spocony, machając rękoma dla utrzymania równowagi, krzyczał co siły:
- Ha! Zadałem mu pieprzu! Umyślnie udałem ucieczkę, żeby go za sobą wywabić. Nie będzie nam więcej psubrat burłajował! Mości panowie! trzeba było dać przykład młodszym! Na Boga! ostrożnie, bo mnie uronicie i potłuczecie. Trzymajcieże dobrze, macie trzymać! Miałem z nim robotę, wierzcie mi! O szelmy! lada hultaj dziś szlachcicowi się nadstawia! Ale mają za swoje. Ostrożnie! Puśćcie - do diabła!
- Niech żyje! niech żyje! - krzyczała szlachta.
- Do księcia z nim! - powtarzali inni.
- Niech żyje! niech żyje!!!
Tymczasem hetman zaporoski, przypadłszy do swego taboru, ryczał jak dziki ranny zwierz, darł żupan na piersiach i kaleczył sobie twarz. Starszyzna, ocalała z pogromu, otoczyła go w ponurym milczeniu, nie niosąc ani słowa pociechy, a jego obłęd prawie pochwycił. Wargi miał spienione, piętami bił w ziemię, obu rękoma szarpał włosy w czuprynie.
- Gdzie moje pułki!... gdzie mołojcy?... - powtarzał chrapliwym głosem.
- Co powie chan, co powie Tuhaj-bej? Wydajcie mnie Jaremie! Niech moją głowę na pal wbiją!
Starszyzna milczała ponuro.

WQKQJXM WQZPJPM WQZZYQM WQQYVVM WQQXXQM   Wynajem Samochodów w Warszawie | Doda | Tapety, Wallpapers | Tynki | Hotele Wroc³aw