- I jemu się nie dziwię - mówił dalej Zagłoba wskazując na Wołodyjowskiego. - On Kozakowi za cholewę wskoczy albo mu się hajdawerów jak rzep psiego ogona uczepi i najprędzej z nas wszystkich się przedostanie. Ich obydwóch Duch Święty nie oświecił - ale że waćpan zamiast ich od szaleństwa powściągnąć, jeszcze im boźdzca dodajesz, że sam idziesz, że wszystkich nas czterech na pewną śmierć i męki chcesz wydać - to już... ostatnia rzecz! Tfu, do licha, nie spodziewałem się tego po oficyjerze, którego sam książę za statecznego kawalera uważał.
- Jak to czterech? - rzekł zdziwiony Skrzetuski. - Chciałżebyś i waćpan?...
- Tak jest! - krzyczał bijąc się pięściami po piersi Zagłoba - pójdę i ja. Jeżeli który z was się ruszy albo wszyscy w kupie - pójdę i ja. Niech moja krew spadnie na wasze głowy! Będę miał na drugi raz naukę, z kim się wdawać.
- A bodajże waści! - rzekł Skrzetuski.
Trzej rycerze poczęli go brać w ramiona, ale on naprawdę się gniewał i sapał, i odpychał ich łokciami, mówiąc:
- Idźcie do kaduka ! nie potrzeba mi waszych judaszowskich pocałunków!
Wtem na wałach ozwały się strzały armatnie i muszkietowe. Zagłoba zatrzymał się i rzekł:
- Macie! macie! idźcie!
- To zwykła strzelanina - zauważył Skrzetuski.
- Zwykła strzelanina - rzekł przedrzeźniając szlachcic. - Ano, to proszę! Mało im tego. Połowa wojska od tej zwykłej strzalaniny stopniała, a oni już na nią nosem kręcą
- Bądź waćpan dobrej myśli - rzekł pan Podbipięta.
- Milczałbyś, boćwino! - huknął Zagłoba - boś najwinniejszy. Waćpan to wymyślił tę imprezę, która jeśli nie jest głupia, to ja głupi!
- A taki pójdę, brateńku - odrzekł pan Longinus.
- Pójdziesz, pójdziesz! i wiem dlaczego! Waćpan się za bohatera nie podawaj, bo cię znają. Czystość masz na zbyciu i pilno ci ją z okopu wynieść. Najgorszyś między rycerstwem, nie najlepszy, po prostu gamratka z waszmości, która cnotą handluje! Tfu! obraza boska! Otóż to!... Nie do króla ci pilno, ale rad byś rżał po wsiach jak koń na błoni. Oto rycerz patrzcie się, co niewinność ma na przedaż! Zgorszenie, czyste zgorszenie, jak mnie Bóg miły!
- Słuchać hadko! - wołał zatykając uszy pan Longinus.

WQZJZPM WQXZZYM WQXBYKM WQJZPVM WQJYJBM   Hotel Rzym | Akwarium | Wniosek O Zwrot Podatku | Apteczka | Modele 3d