- Niech jadą do diabła! Gdzie? gdzie?
- Ano tam, za górą. Znaki widziałem.
- Wojsko?
- Zdaje siÄ™, wojsko.
- Niech ich psi kąsają. A siła ich?
- Nie wiadomo, bo daleko. Byśmy się tu za one skały ukryli, wpadniemy na nich niespodzianie, bo tędy im droga. Jeśli potęga za wielka, to pan Wołodyjowski niedaleko, strzały usłyszy i na pomoc skoczy.
Panu Zagłobie odwaga uderzyła niespodzianie do głowy jak wino. Być może, że to desperacja dała mu taki do czynu pochop; być może nadzieja, że pan Wołodyjowski jeszcze blisko, dość, że gołą szablą błysnął, oczyma zatoczył straszliwie i zakrzyknął:
- Ukryć się za skały! Wpadniemy na nich niespodzianie! Pokażemy tym hultajom!...
Sprawni żołnierze książęcy z miejsca zawrócili pod skały i w mgnieniu oka ustawili się w szyku bojowym, gotowi do niespodzianego napadu.
Upłynęła godzina; na koniec dał się słyszeć gwar zbliżających się ludzi, echo niosło nutę wesołych pieśni, a po chwili jeszcze do uszu czatujących w zasadzce doszły odgłosy skrzypków, dud i bębenka. Wachmistrz zbliżył się znów do pana Zagłoby i rzekł:
- To nie wojsko, panie komendancie, nie Kozacy; to wesele.
- Wesele? - rzekł Zagłoba. - Zagramże ja im, niech poczekają!
To rzekłszy ruszył koniem, za nim wyjechali żołnierze i ustawili się szeregiem na drodze.
- Za mną! - krzyknął groźnie Zagłoba.
Linia ruszyła kłusem, potem galopem - i okrążywszy skałę stanęła nagle tuż przed gromadą ludzi zmieszanych i strwożonych niespodzianym widokiem.

WQQGGVM WQVQKJM WQYXXYM WJZYGPM WJGJZJM   RPG: DnD, Earthdawn, Wampir | Pasy Gumowe | Dublin | Tabliczki Na Drzwi | Filc, Bi¿uteria, Decoupage