- A ja to ciebie pchnął? albo cię myślę pchnąć? Nie! ty dla mnie lubczyk-kochańczyk; ja ciebie będę strzegł jak oka w głowie.
- Zawsze mówiłem, że zacny z ciebie kawaler - rzekł Zagłoba udając, że bierze za dobrą monetę słowa Bohuna, a jednocześnie przez głowę przeleciała mu myśl: "Już widać on mi specjał jakowyś obmyśli; nie umrę po prostu!"
- Ty dobrze mówił - ciągnął Bohun - ty także zacny kawaler; tak my się szukali i znaleźli.
- Co prawda, tom cię nie szukał, ale dziękuję za dobre słowo.
- Podziękujesz ty mi jeszcze lepiej niezadługo i ja tobie podziękuję za to, że ty mnie mołodycię z Rozłogów do Baru przywiódł. Tam ja ją znalazł, a teraz ot! na wesele by ciebie prosił, ale to nie dziś i nie jutro - teraz wojna, a ty stary człowiek, może nie dożyjesz.
Zagłoba mimo straszliwego położenia, w jakim się znajdował, nadstawił uszu.
- Na wesele? - mruknÄ…Å‚.
- A co ty myślał? - mówił Bohun - czy to ja chłop, żeby ją bez popa niewolił, albo mnie nie stać na to, żeby ja w Kijowie ślub brał? Nie dla chłopa ty ją do Baru przywiódł, ale dla atamana i hetmana...
"Dobrze!" - pomyślał Zagłoba.
Po czym zwrócił głowę ku Bohunowi.
- Każ mnie rozwiązać... - rzekł.
- Poleż, poleż, ty w drogę pojedziesz, a ty stary, tobie odpocząć przed drogą.
- Gdzie mnie chcesz wieźć?
- Ty mój przyjaciel, tak ja cię do drugiego mojego przyjaciela zawiodę, do Krzywonosa. Już my oba pomyślimy, żeby tobie tam było dobrze.
- Będzie mi ciepło! - mruknął szlachcic i znowu mrówki poczęły mu chodzić po grzbiecie.

WQGJBKM WQZXQKM WQJVGQM WJJQBBM WQPZBBM   ¯yczenia | Ksi±¿ka Mercedes Benz | Zdzislawa Sosnicka | Literatura | Rekrutacja I Selekcja